W Polsce, po amerykańsku- Lochte Swimming Academy!

Jednym z najlepszych sposobów na naukę, jest podglądanie najlepszych. W światowym pływaniu bezsprzecznie dominują Stany Zjednoczone. Tamtejszym trenerom przypisuje się znajomość tajemniczych metod, techniczne zaawansowanie procesu treningowego i inne, niedostępne u nas czynniki sukcesu. Mnie się wydaje jednak, że tajemnicą amerykańskiego sukcesu jest prosta i jasna struktura szkolenia i konsekwencja w przestrzeganiu przyjętych zasad. Zacytuję Steve’a Lochtego, ojca Ryana i jego wieloletniego trenera:

Źródłem dominacji pływaków z USA jest struktura naszego programu pływania młodzieży i dzieci. Kadra świetnych trenerów jest niezbędna. Jeśli ci trenerzy nie będą mieli odpowiednich warunków i motywacji, to w końcu zrezygnują z pracy i sukcesy na najwyższym poziomie szybko się skończą. Dzięki współpracy z US Swimming i trenerem Greggiem Troy’em, mój syn Ryan miał i nadal ma najlepszą możliwą kadrę trenerską. Ledwie trzy dni temu byłem z Ryanem w Gainsville, gdzie pracowaliśmy nad techniką oraz planem na następne trzy lata z trenerem Troy’em. Oderwanie zawodnika od jego trenera jest błędem. Trener odpowiedzialny za rozwój zawodnika powinien być stale zaangażowany w jego przygotowanie albo system się zawali. (czytaj całość…)

Z szefem Lochte Swimming Academy, Michałem Sieńko, spotaliśmy się na krótkiej pogawędce:

Jako jeden z nielicznych, miałeś okazję pracować w USA, zdobywać tam wiedzę, a przede wszystkim współpracować ze Steve’m Lochte. Co tam widziałeś, czego się dowiedziałeś, doświadczyłeś? Proszę o garść refleksji.

Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, czego się spodziewać przed pierwszą wizytą w USA, szczególnie, że miałem obserwować i uczyć się od jednego z najlepszych trenerów oraz ojca jednego z najlepszych pływaków na świecie. Moje wszelkie wątpliwości i obawy zostały rozwiane już po przekroczeniu drzwi wejściowych na basen – miłe, aczkolwiek bardzo krótkie, przywitanie i przejście do konkretów 🙂 Jest to jedna z wielu cech, które mnie ujęły podczas pobytu w Daytona Beach. Przez pierwszy tydzień obserwowałem treningi (byłem na każdym, począwszy od najmłodszych po seniorów i mastersów), zadawałem mnóstwo pytań o rzeczy które mnie ciekawiły, zastanawiały a czasami wręcz zaskakiwały. Po krótkiej adaptacji, któregoś dnia po wejściu na basen, zostałem krótko przywitany przez Steve’a otrzymałem stoper i dwa tory, którymi miałem się „opiekować” – bez ogródek, otwarcie, bez straty czasu – najważniejszy był cel treningu a nie zbędne „głaskanie po głowie”.

Bardzo podobały mi się same treningi. Każdy był przemyślany do ostatniego metra i konsekwentnie realizowany. Steve potrafił z łatwością stworzyć dobrą atmosferę podczas sesji na basenie, nie tylko wśród trenerów, ale i zawodników. Każdego coacha wyróżniała ogromna wiedza, nie tylko teoretyczna, ale i praktyczna, co było niezwykle cenne dla mnie.

Jeśli chodzi o infrastrukturę to muszę przyznać, że w Polsce jest coraz więcej nowszych, piękniejszych obiektów, jednak będąc tam zaskoczyła mnie funkcjonalność basenu. Rano treningi odbywały się na „Long Course”, natomiast popołudniu na „Short Course” – jedyne co trzeba było zrobić to przełożyć liny torowe z długiego na krótki basen i w ten właśnie sposób na „short course” mieliśmy ponad 20 torów – tak ponad 20 torów! Słupki były przenośne więc z tym również nie było żadnego problemu – po prostu rewelacja, proste i skuteczne rozwiązanie.

Bezpośredniość i otwartość Amerykanów to kolejne cechy, które mnie urzekły. Na koniec sezonu Steve zabrał mnie na mistrzostwa seniorów Florydy. Po przyjeździe, jeszcze przed rozgrzewką zawodników, zostałem zaproszony do pokoju trenerów (mimo, że nie widniałem na żadnej oficjalnej liście), gdzie przy podanym śniadaniu wszyscy trenerzy usiedli przy okrągłym stole i otwarcie wymieniali swoje doświadczenia z sezonu – co wyszło, a co nie; jaki kilometraż przepłynęli zawodnicy; ile godzin spędzili w wodzie a ile na lądzie, itp., itd. Po prostu coś wspaniałego…

Czy, znając uwarunkowania polskiego pływania, widzisz sens i możliwość przeniesienia amerykańskich metod na nasz grunt?

Oczywiście, że tak! Mamy wielu utalentowanych sportowców, którzy niestety nie zawsze maja dostęp do najnowszych technologii czy trenowania w wymarzonych warunkach, niemniej jednak upór i konsekwencja naszych pływaków, pomagają w dążeniu do wyznaczonego celu. Wierzę, że każde nowe doświadczenia i przemyślane plany tylko i wyłącznie wspomogą trening naszych sportowców w Polsce. Po ponad rocznej działalności w Warszawie, uważam, że pokazaliśmy naszym podopiecznym, że trening to nie tylko woda i rozwój fizyczny ale również (a nawet przede wszystkim) umysł.

Czym różni się Wasza metoda od powszechnie dostępnych na naszym pływackim „rynku”?

Wierzymy, że rozwój fizyczny, emocjonalny, społeczny i psychologiczny pozwoli na stworzenie równowagi pomiędzy ciałem a umysłem, co jest najważniejsze u każdego sportowca, a w szczególności u najmłodszych. Wszystko to zawarliśmy w 4 głównych filarach Lochte Swimming Academy i tym kierujemy się podczas codziennych zajęć i treningów.

Implementację systemu Steve’a Lochte w polskich warunkach rozpocząłeś od nauki i doskonalenia pływania w grupach niezwiązanych z żadnym klubem, z wysokim wyczynem. Dlaczego, skąd taki wybór?

Odbyliśmy wiele rozmów ze Steve’m jak funkcjonują kluby i szkółki pływackie w Stanach. Niemalże wszyscy skupiają się na rozwoju pływaków od ich najmłodszych lat, czyli kształtują młode organizmy od początku ich przygody z pływaniem. Większość klubów w Polsce skupia się tylko na naborze potencjalnych sportowców (już po części ukształtowanych przez inne kluby/szkółki), w Lochte Swimming Academy, tak jak to robią Amerykanie, chciałbym aby przyszły pływak od samego początku był prowadzony jednym, ułożonym programem, począwszy od nauki/doskonalenia pływania po wejście w etap treningu pływackiego.


Czy zamierzasz zająć się pływaniem wyczynowym, powalczyć ze swoimi zawodnikami o najwyższe laury, pójść w ślady swoich amerykańskich nauczycieli?

Tu już chyba po części odpowiedziałem na to pytanie w poprzednim wpisie 🙂 Tak, nasza akademia ma ściśle ułożony plan nie tylko jeśli chodzi o naukę, doskonalenie pływania oraz trening pływacki, ale również plan działania. Powoli, ale sukcesywnie dążymy do tego, aby za jakiś czas powstał profesjonalny klub sportowy w którym nasi podopieczni będą zdobywali wiedzę i umiejętności, jakie aktualnie są przekazywane pływakom za wielką wodą.

 

Do USA co roku wyjeżdża wielu naszych najlepszych pływaków. Mają tych samych trenerów, co olimpijscy Mistrzowie, doskonałe warunki, pełne stypendia ( nauka, treningi, mieszkanie, wyżywienie, podręczniki itp. na koszt uczelni) Niewielu jednak jest później widocznych na arenach światowych. Co może być tego powodem?

Hmmm, nie chciałbym tutaj mówić za kogoś, kto jest na miejscu w USA i tam trenuje na codzień. Nigdy nie trenowałem jako zawodnik w Stanach i niestety nie wiem jak to jest. Podejrzewam, że wiąże się to z presją wywoływaną na różnych płaszczyznach – rodzice chcą aby ich dziecko skończyło szkołę z jak najlepszymi wynikami skoro dostało już taką szansę, aklimatyzacja do środowiska w którym obecnie się znalazł zawodnik/zawodniczka, odległość od domu rodzinnego/bliskich. Myślę, że te i wiele innych czynników mogą wpływać na psychikę pływaka, która jest niezmiernie ważna podczas nie tylko startów ale i codziennego trenowania/funkcjonowania. Niemniej jednak mamy wielu wybitnych polskich sportowców o których słychać zza wielkiej wody, chociażby Marcin Cieślak, pływający dla Gators 🙂

I na koniec pytanie bardziej osobiste, z mojego, zawodowego, punktu widzenia;) Od roku zajmuję się doskonaleniem techniki z wykorzystaniem zaawansowanych „narzędzi” takich jak kanał przepływowy i unikalny system videoanalizy. Zajęcia takie to zdaje się podstawa dla amerykańskich pływaków?

Powtarzam to prawie na każdych zajęciach ze swoimi Mastersami – technika, technika i jeszcze raz technika 🙂 Jest to jeden z kluczowych elementów nad którymi każdy pływak, który myśli perspektywicznie, musi pracować zawsze. Steve zawsze podkreślał jak bardzo istotnym elementem jest technika, szczególnie wśród młodych sportowców – „bez tego nie zrobisz pływaka na najlepszym poziomie” – wystarczy spojrzeć na takie gwiazdy jak Lochte, Phelps, Ledecky czy Sun Yang. Nie jest też tajemnicą, że amerykanie kładą duży nacisk i „wspomagają się” dostępną technologią podczas swych treningów. Jednym z prekursorów użycia basenu z przeciwprądem był Gregg Troy, który zastosował go jako część treningów Ryana, co przyniosło wspaniałe efekty. Uważam, że nie możemy zamykać się tylko na „typowy” trening w wodzie i na lądzie. Użycie takich narzędzi jak basen z przeciwprądem i wideoanaliza powinny być już wszechobecne i stosowane wśród trenerów, którzy chcą wytrenować zawodnika na najwyższym poziomie. W Lochte Swimming Academy używamy wideoanalizy bardzo często, która cieszy się wielkim uznaniem wśród naszych podopiecznych. Mam nadzieję, że w przyszłości, będziemy mogli również zaoferować tak wspaniały sprzęt, jakim jest basen z przeciwprądem 🙂

Miło nam poinformować, że Lochte Swimming Academy nawiązała ścisłą współpracę z Szkoła Pływania Endlesspool Warszawa

 Życzymy powodzenia w osiągnięciu zamierzonych planów!

 

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This