Oderwanie zawodnika od jego trenera jest błędem – Steve Lochte

Znakomity amerykański Trener, prywatnie ojciec jednego z najlepszych, zaraz po Michaelu Phelpsie, pływaków w historii, Rayan’a Lochte, Steve Lochte, znalazł chwilę czasu żeby odpowiedzieć nam na kilka istotnych pytań.

Steve, od wielu lat jesteś trenerem pływania. Zdradz nam tajemnicę sukcesu reprezentantów USA na światowych pływalniach. Czy to wyjątkowa wiedza trenerów, zdolności zawodników, organizacja szkolenia? Czy może jakieś inne czynniki?

Nie ma żadnej szczególnej tajemnicy sukcesu amerykańskiego pływania…. wszystkie wspomniane czynniki – wiedza trenerów, poziom talentu zawodników, naukowe podejście do treningu – są jego składowymi. Uważam, że nowe technologie w sprzęcie i wyposażeniu nie wspominając już o metodach treningu, a także dostępna nam infrastruktura mają duży wpływ na międzynarodowy sukces. Ponadto mamy także ogromną liczbę młodych zawodników (ok 450 000), z których możemy wybierać. Przy tak wielkiej liczbie młodzieży w amerykańskim pływaniu mamy praktycznie pewność, że znajdziemy wśród nich wielkich pływaków.

Co Ty, jako trener, sądzisz o przyjmowaniu do waszych pływackich drużyn zawodników z całego świata? Przecież trenujecie zawodników, którzy potem mogą zagrozić waszej dominacji?

Pływaków z całego świata zachęcam do treningu w ramach mojego programu „współzawodnictwo rodzi współzawodnictwo”. W moim ujęciu pływanie jest zjawiskiem globalnym: jeśli ktoś może pomóc zmotywować mojego zawodnika do większego wysiłku, nie mam nic przeciwko temu. Wspaniale jest obserwować jak ludzie poprawiają się niezależnie od tego, gdzie trenują.

Skąd amerykańscy trenerzy czerpią wiedzę, jak się kształcą?

Osobiście kształciłem się słuchając i obserwując dawnych wspaniałych trenerów. Potem wykształciłem swój własny styl zgodny z moimi przekonaniami. Pomocne jest też uczestnictwo w warsztatach prowadzonych przez światowej klasy pływaków i trenerów. Jednak najważniejsze elementy mojego wykształcenia zdobyłem w prywatnych rozmowach z trenerami, którzy wychowali wielkich pływaków. Mówię “wychowali”, a nie “wytrenowali”. “Trenować” zawodnika potrafi każdy, ale niewielu umie “wychować” go od małego.

W Polsce, jeśli w jakiejś grupie, u jakiegoś trenera, pojawi się świetnie pływający zawodnik, aby mieć wsparcie PZP, musi praktycznie zmienić trenera, trenować w kadrze narodowej. Automatycznie rozbija się znakomicie funkcjonujący układ trener klubowy-zawodnik. Albo dajesz zawodnika na kadrę, albo nie masz nic, żadnego wsparcia. Jak to u was funkcjonuje?

Jest to podejście przeciwskuteczne. Źródłem dominacji pływaków z USA jest struktura naszego programu pływania młodzieży i dzieci. Kadra świetnych trenerów jest niezbędna. Jeśli ci trenerzy nie będą mieli odpowiednich warunków i motywacji, to w końcu zrezygnują z pracy i sukcesy na najwyższym poziomie szybko się skończą. Dzięki współpracy z US Swimming i trenerem Greggiem Troy’em, mój syn Ryan miał i nadal ma najlepszą możliwą kadrę trenerską. Ledwie trzy dni temu byłem z Ryanem w Gainsville, gdzie pracowaliśmy nad techniką oraz planem na następne trzy lata z trenerem Troy’em. Oderwanie zawodnika od jego trenera jest błędem. Trener odpowiedzialny za rozwój zawodnika powinien być stale zaangażowany w jego przygotowanie albo system się zawali.

Jakie koszty na różnych etapach kariery ponosi zawodnik i jego rodzina? Kto opłaca trenera, pływalnię, zgrupowania treningowe, suplementację itp.?

Koszty ponoszą głównie rodzice pływaka – chodzi tu głównie o wynajęcie pływalni, ubrania, podróże, sprzęt itd. itp. Mój klub organizuje zawody i ma wsparcie różnych firm, co pozwala obniżyć wspomniane koszty. Bez przerwy mówi się o pomysłach na zdobywanie funduszy, ale zawsze są kłopoty ze znalezieniem czasu na ich realizację. Pływacy zakwalifikowani do kadry narodowej otrzymują wsparcie US Swimming.

I nieuniknione pytanie o Ryana – jak to się stało, że Twój syn stał się jednym z najlepszych pływaków w historii? Kiedy zauważyliście jego talent? Jaki był jako dzieciak? Co spowodowało, jakie cechy, jakie zdarzenia, że zaszedł ( zapłynął ) tak daleko?

Ryan jest drugim pływakiem pod względem ilości zdobytych medali (z ogromną przewagą nad trzecim) i jasne jest, że gdy ojciec zawodnika jest trenerem pływania pracującym w zawodzie, nie sposób wyobrazić sobie, że nie będzie w jakimś stopniu zaangażowany. Nieraz zastanawiałem się co takiego zrobiłem, że stał się tak wybitnym zawodnikiem. Rzecz jest w gruncie rzeczy prosta: od najmłodszych lat Ryan nasiąkał otaczającą go atmosferą dążenia do doskonałości i pracy na najwyższym poziomie. Gdy miał zaledwie osiem lat pojechał ze mną na zawody kwalifikacyjne do Igrzysk Olimpijskich, gdzie zaprzyjaźnił się z kilkoma członkami kadry narodowej, którzy traktowali go jak małego braciszka. Nigdy też nie rozważałem jakichkolwiek granic dla jego osiągnięć. O tym, że może być światowej sławy pływakiem przekonałem się podczas jego pierwszych seniorskich zawodów rangi krajowej, gdy miał piętnaście czy szesnaście lat. Zakwalifikował się do zawodów na 1500 m dowolnym, co pozwoliło mu wystartować także na 800 m. Po sześciuset metrach był na siódmym miejscu, jakieś 35 m za prowadzącym wyścig. Nagle po nawrocie jakby dostał skrzydeł i wyprzedził kolejno pięciu zawodników. Ostatnie 50 m walczył łeb w łeb z liderem, a ostatnie 5 m to był popis Ryana. Po tym wyścigu podchodzili do mnie wszyscy trenerzy, którzy go obserwowali i mówili o tym wydarzeniu. Wtedy wiedziałem już, że miałem przed sobą pływaka światowej klasy.

W dzieciństwie Ryan miał mnóstwo zajęć. Poza tym zawsze chciał abym stawiał mu wyzwania i we wszystkim współzawodniczyliśmy. Chciałem w ten sposób nauczyć go stawiania sobie wyzwań samemu. Uprawiał wiele sportów (piłkę nożną, koszykówkę, baseball – tylko jeden sezon, powiedział, że gra jest zbyt nudna) i pływanie od wieku sześciu lat. Nigdy nie lubił trenować, ale uwielbiał wyjeżdżać na zawody, ścigać się i spotykać przyjaciół. W tym czasie zawody były dla niego ważniejsze ze względów towarzyskich niż pływackich. Kiedy miał trzynaście-czternaście lat przegrał z kolegą klasyfikację punktową mistrzostw „Junior Olympics”. Był to punkt zwrotny w jego karierze – od wtedy stał się poważnym pływakiem. Nienawidził przegrywania i tak naprawdę nie chodziło mu o wygrywanie a właśnie o przegrywanie.

https://youtu.be/F2USV7CTbDE

Mistrzowski wyścig Ryan’a Lochte

Czy Ryan korzysta z Twoich doświadczeń i umiejętności?

Po każdych zawodach Ryan chce poznać moją opinię – głównie na temat techniki lub taktyki w wyścigu. Odpowiadam używając słownictwa zrozumiałego dla każdego zawodnika od dziecka do pływaka światowej klasy… jeśli ruchy zawodnika dostosowane są do jego ciała i siły, dynamika w wodzie pozostanie taka sama przez całą jego karierę.

I na koniec pierwszego z wywiadów z Tobą – w Polsce powstała grupa, zespół pływacki, Lochte Academy. Na czym polega działalność Akademii? Czy w ten właśnie sposób chcecie pomóc nam w zbliżeniu się do światowej czołówki?

Lochte Academy jest obrazem tego, co stworzyliśmy w USA wraz z metodami treningowymi i technologią, która dała nam Ryana oraz innych świetnych pływaków klasy międzynarodowej z Daytona Beach Swimming INC. Uważam, że nasze podejście daje wyniki i wracam jeszcze do programu “współzawodnictwo rodzi współzawodnictwo” – jeśli ty się poprawiasz, wszyscy się poprawiamy.

Polska to piękny kraj. Mamy wielu świetnych trenerów, mnóstwo wspaniałej, ambitnej, młodzieży. Kiedy nas odwiedzisz? A może poprowadzisz u nas jakiś obóz?

Chętnie przyjadę i poprowadzę warsztaty dla trenerów, pływaków, rodziców, a także administracji klubów pływackich. Myślę, że moglibyśmy podzielić się wieloma spostrzeżeniami I być może wszyscy na tym skorzystać. Dajcie mi tylko znać gdzie i kiedy, a przyjadę. Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego w świecie pływania – najwspanialszego sportu znanemu ludzkości.

Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego w świecie pływania, to naprawdę najlepszy sport jaki zna człowiek!

Respectfully,
Coach Steve Lochte
ASCA Level 5
CEO/ Head Coach
Daytona Beach

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This