Trenujemy umysł, nie tylko ciało- mapowanie celów

W dziewięćdziesiątych latach ubiegłego stulecia, kiedy rodzili się nasi obecni mistrzowie, jakakolwiek praca z umysłem w pływackim klubie często spotykała się w najlepszym przypadku z uśmiechem politowania „fachowców”. Wiem co piszę, sam tego doświadczałem. Teraz już chyba każdy trener i większość zawodników, wie, że od umysłu zależy bardzo wiele. I że trzeba go trenować, tak jak ciało. Tylko wtedy mamy szansę na sukces, kiedy te dwa elementy współgrają ze sobą. Wiedza o pożytkach z pracy z umysłem, nie jest tożsama z podjęciem tej pracy. Nie tak łatwo spotkać wykwalifikowanego fachowca, nie tak łatwo znaleźć odpowiednią literaturę. Skąd więc czerpać metody, konkretne ćwiczenia? Zdając sobie sprawę z wagi problemu, poprosiłem wybitnego fachowca, pracującego z umysłem już ponad 30 lat, o przedstawienie nam jednej z metod, powszechnie stosowanej przez tych, którzy dążą do sukcesu na najwyższym poziomie. W biznesie, w sporcie, w życiu.

 

W każdym osiągnięciu, również w sporcie wydajność jest elementem decydującym. Wydajność definiuję jako wcielenie zasady: „maksimum rezultatu przy minimum wysiłku”.

To jest pierwszy, z serii artykułów, dotyczących techniki Mapowania Celów, jej życiowych i możliwych sportowych zastosowań.

Jeśli myślimy o wydajności w jakiejkolwiek dziedzinie, w pływaniu, bieganiu, czy sztukach walki, cały problem polega na tym, by ruch był precyzyjny i skoncentrowany. By, nie rozpraszać energii poza obszar efektywności ruchu. Na poziomie fizycznym, każdy kto ćwiczył kiedykolwiek, cokolwiek, z urządzeniem pomiarowym, wie o tym. A co, jeśli chodzi o mentalne nastawienie? Znanym faktem odkrytym przez psychologów jest to, że trudno jest osiągnąć więcej niż 10% tego o czym jesteśmy przekonani, że możemy osiągnąć. Powyżej 10% zaczyna się strefa auto-sabotażu.

Co jeśli nasze: emocje, przekonania, nastawienia i działania, nie są wszystkie nakierowane na wytyczony cel? Czy to również jest przypadek rozpraszania energii – tyle, że na „mentalnym” poziomie?

Jeśli tak, rozwiązaniem mogłaby być pewnego rodzaju „jednomyślność”. Aby do takowej dojść, potrzebujemy najpierw zrozumieć, że ludzkie istoty, (w przeciwieństwie do zwierząt) są istotami o „dwóch” umysłach.
Jeden umysł jest nam wszystkim dobrze znany – to świadomy umysł. To ta część nas, którą wytyczamy cele, decydujemy w co dziś się ubrać, co powiedzieć (a co przemilczeć) itp. Ta część umysłu jest racjonalna, logiczna, sekwencyjna, liniowa (myśli od „a” do „b”-„c”-„d” itd.). Ta część umysłu ma również ograniczoną pojemność. Z olbrzymiej ilości informacji, które docierają do naszych zmysłów, jest w stanie zająć się na raz tylko małą porcją. Naukowcy szacują, że w każdej chwili naszego istnienia ludzki system nerwowy jest bombardowany minimum 2 milionami bitów informacji na sekundę, zaś pojemność świadomego umysłu to maksimum 134 bity na sekundę (z reguły mniej). Według  Prof. Mihaly Csikszentmihalyi, twórcy psychologii “Flow”, byśmy mogli kogoś słuchać i rozumieć zużywamy na ten proces aż około 60 b/s. Gdy mówią do nas dwie osoby na raz jesteśmy na granicy maksymalnej pojemności świadomego umysłu. Oczywiście pojemność świadomości znacznie maleje np. pod wpływem stresu (będę o tym pisał w następnym odcinku).

Czym jest ten „drugi” umysł?
Nazwy są różne: podświadomość, nieświadomość, czy ktoś nawet postulował „inna świadomość”. Jakąkolwiek nazwę byśmy tu podali, jest to ta część umysłu, której nie jesteśmy teraz świadomi, a która robi dla nas różne rzeczy.
Na przykład bez problemu rozumiemy co jest tu napisane. Z punktu widzenia danych sensorycznych, wodzisz teraz oczami po białej przestrzeni ekranu, gdzie są nieregularnie rozmieszczone czarne krzywe. Bez wysiłku, dekodujesz tę sensoryczną informację jako zapis dźwięków – które, jeśli się nad tym zastanowisz, same w sobie są bezsensownymi dźwiękami z przyczepionym do nich i utrwalonym znaczeniem. Cały ten proces odbywa się w mgnieniu oka, bez żadnego udziału ze strony świadomości.
Nieświadomy umysł, w trakcie gdy to czytasz i rozumiesz, zajmuje się twoim oddychaniem i wszystkimi pozostałymi funkcjami ciała, dba również o to by gdzieś składować te informacje, na wszelki wypadek, gdybyś kiedyś potrzebował do nich wrócić. I jeśli tak się zdarzy, informacje te będą zaprezentowane świadomemu umysłowi bez żadnej wiedzy o tym, jak to było zrobione – ot po prostu.
Nieświadomy, czy jak wolimy podświadomy umysł ma o wiele bardziej rozległe funkcje: przechowuje naszą chronologię, wiedzę i doświadczenie, wartości, przekonania, nawyki i instynkty. Zarządza percepcją, dystrybucją energii, uczeniem się, zachowaniem i zmianą, tworzy skojarzenia, jest domeną emocji i symboli. Dba o funkcje ciała takie jak trawienie, wydalanie itp., regenerację i odbudowę uszkodzonych tkanek. Zarządza reakcją walcz lub uciekaj. Jest magicznie prosty, lubi służyć i potrzebuje jasnych, klarownych instrukcji, by mógł za nimi podążać. Nie przetwarza negacji wprost, bierze wszystko dosłownie. Raczej używa obrazów niż języka, lub jak wolisz, jego językiem są obrazy. Jest niewiarygodnie szybki, nieliniowy, irracjonalny, ma dostęp do wszystkich danych pominiętych przez świadomy umysł. Jest moralny – moralnością, którą zaakceptowałeś jako swoją i jeśli nie dasz mu żadnych instrukcji do realizowania lub dasz sprzeczne, wybierze najsilniejszy wzorzec myślowy i będzie go używać, by ci służyć zgodnie z nim.
Najwyższy poziom wydajności pochodzi zawsze z synergii. Współpraca tych dwóch umysłów jest opcją dającą największą wydajność. W jaki sposób wytyczanie atrakcyjnych celów oraz tworzenie prostych map reprezentujących najważniejsze informacje o tych celach pomaga w tworzeniu tej synergii, będzie tematem tych artykułów.

W następnym odcinku: o zmianie i możliwościach adaptacji do niej oraz pozytywnym myśleniu (czym jest, a czym nie jest pozytywne myślenie).

Tomasz Jagiełło

Certyfikowany trener Mapowania Celów

Więcej o autorze tutaj…

 

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This