UNITED WE STAND!

Alicja Tchórz, Dominika Sztandera, Klaudia Naziębło- tych Pań nikomu przedstawiać nie trzeba. Podczas głównych Mistrzostw Polski Seniorów w Lublinie, wspólnie z Kornelią Fiedkiewicz, która właśnie dołączyła do czołówki seniorskiego pływania, zdobyły podwójne mistrzostwo kraju w sztafecie, za każdym razem bijąc rekord Polski. Zapraszamy do wywiadu, którego nie moglibyśmy zatytułować inaczej niż… „UNITED WE STAND”!

Wygrałyście oba wyścigi sztafetowe na 4x100m stylem zmiennym oraz  4x100m stylem dowolnym. Dwa razy ustanowiłyście rekord Polski seniorów, dwa razy „uciekłyście” reszcie Polski. Skąd znajdujecie w sobie jeszcze siłę, po morderczych wyścigach indywidualnych, na rekordowe wyścigi sztafetowe?

Dominika Sztandera: Moim zdaniem siłę daje nam duch walki i jedność drużyny. Wszystkie pragniemy zwyciężać, a razem tworzy to mieszankę wybuchową 😀

Klaudia Naziębło: Owszem, indywidualny program startów dla każdej z nas jest dosyć wymagający, aczkolwiek starty w sztafetach to jest inna bajka. Dodatkowa doza adrenaliny i emocji razy 4. Na taki wycisk zawsze jest brana energia z innego akumulatora. Team Power!

Alicja Tchórz:  Dokładnie! Sztafety wyzwalają dodatkowe siły, niesamowite emocje dzięki czemu można wzbić się na wyżyny swoich możliwości. Jesteśmy zgraną drużyna dlatego każda daje z siebie 150% aby jak najbardziej pomóc sztafecie.

Kornelia Fiedkiewicz: Starty w sztafetach są bardzo mobilizujące i każda z nas pomimo zmęczenia indywidualnymi wyścigami zawsze daje z siebie 110%. Myślę, że tą siłę daje nam właśnie drużyna, która jest dla nas bardzo ważna, bo to dla niej walczymy oraz chęć wygranej – udowodnienie jaką jesteśmy mocną sztafetą.

Nie wypominając nikomu wieku 😉 między najmłodszą, a najstarszą Zawodniczką Waszej sztafety jest 9lat różnicy. Widzicie tę różnice wieku przed lub w trakcie wyścigu sztafetowego?

 A.T: Jasne, że staram się dzielić doświadczeniem, wiem jak wiele dawało mi kilka słów od Otylii, czy Oli. Jednak wydaje mi się, że więcej można sobie przekazać na treningu. 3 lata temu staraliśmy się motywować i uczyć Dominikę, teraz to również ona przekazuje wiedzę młodszym. Przed samym wyścigiem zagrzewamy się do walki, czasem się rozśmieszamy. W trakcie samego wyścigu każda jest takim samym ogniwem- ¼ całości.

D.S: Myślę, że Kornelia czasem stresuje się przed startami, ponieważ ma mniejszy staż startowy porównując do nas, tym bardziej jeśli chodzi o imprezy seniorskie. A jeśli chodzi o resztę to zawsze dzielimy się ze sobą doświadczeniem, odczuciami, nakręcamy się wzajemnie i wygłupiamy 😀 nie można się za bardzo spinać :p po co te nerwy 😀 przede wszystkim wspieranie siebie nawzajem jest istotne, nie ważne co się stanie, zawsze będziemy drużyną, będziemy się trzymać razem i walczyć do samego końca.

K.F: Na zawodach jak i na co dzień uczę się od Klaudii, Ali i Dominiki wielu cennych wskazówek. Przed startem w sztafecie raczej nie miewam stresu, bo panuje dość zabawna i miła atmosfera. Fakt, iż startuję w sztafecie ze starszymi od siebie Dziewczynami oraz (tak naprawdę) najlepszymi zawodniczkami w kraju jeszcze bardziej mnie mobilizuje, ponieważ staram się pływać na ich poziomie, chcę im dorównywać…chcę kiedyś być tak szybka jak one 😉

K.N: Szczerze mówiąc nie miałam okazji trenować z Kornelią na co dzień ponieważ trenuję w Stanach. Jak na razie nasze relacje są bardzo dobre i czuć respekt z obu stron, bo owszem jest ta różnica wieku, ale łączy nas wspólny cel i jeden team. Staram się dzielić z całą ekipa doświadczeniem i wiedzą jaką pozyskałam przez lata. Ale tak naprawdę wszyscy u nas w grupie są jeszcze takimi dziećmi i jest naprawdę zabawnie jak już się dobierzemy czy to przy obiedzie czy przed słupkiem.

Wasz skład sztafetowy jest tak mocny, że w sztafecie kraulowej pokonałyście drugie na mecie AGH Kraków o 5 sekund, a w sztafecie zmiennej AZS UMCS Lublin o prawie 9 sekund. Takie wyścigi sprawiają Wam największą satysfakcję?

 K.F: Dla mnie sam fakt, że zdobywam dzięki takiej drużynie złote medale na Mistrzostwach Polski Seniorów jest wielkim powodem do szczęścia, aczkolwiek myślę, że wyścigi sztafetowe byłby jeszcze bardziej widowiskowe gdyby zwycięstwo rozgrywało się na ostatnich metrach pomiędzy kilkoma zespołami. Wygrana bardziej smakuje, gdy jest większa walka, lecz myślę że oglądając sztafety Juvenii Wrocław nie brakuje widowiska, bo przecież padały najlepsze wyniki w historii kraju oraz nie brakuje oczywiście naszego szczęścia z wyniku;)

 K.N: Oczywiście że dreszczyk emocji jest mile widziany. Dobrze pamiętam jak w Ostrowcu Świętokrzyskim płynęłyśmy sztafetę 4×100 kraulem, przegrywałyśmy ze Śląskiem Wrocław o ponad 2 sekundy gdzie na ostatniej zmianie mieli bardzo dobrą kraulistkę i można by powiedzieć, że nie miałyśmy szans na odrobienie strat. Ale… my tez miałyśmy swojego „Asa” w rękawie. Wtedy Ala dokonała czegoś niemożliwego, płynąc na ostatniej zmianie 53 sek. i wygrywając z Zawodniczką WKS o setne. Takie wyścigi wspaniale się ogląda i jeszcze lepiej się pływa, aczkolwiek jeśli przez moment brak tak bliskiej rywalizacji w damskich sztafetach trzeba stawiać sobie kolejne cele i bić własne rekordy życiowe.

D.S: Nie chcę żeby zabrzmiało to tak jakbym się wywyższała, ale wiemy na co nas stać, chcemy osiągać „niemożliwe” i chcemy przeć cały czas do przodu.  Kiedy widzimy, że przewaga wzrasta, to napędza nas to jeszcze bardziej 😀 albo czasem jak musimy „gonić” to jak zaczynamy doganiać kogoś to jakiś dodatkowy „zbiorniczek paliwa” jest odpalany i wtedy fruniemy 😀

A.T: Taka dominacja jest niezwykle miła. To nagroda za naszą ciężką pracę. Takie wygrane pokazują, że dążymy w dobrą stronę i hasło „united we stand” nie jest bezpodstawne.

A nie „korciło” Was nigdy, żeby trochę pokombinować ze sztafetą? Ja bym chętnie na przykład zobaczyła Dominikę na pierwszej zmianie grzbietem czy Klaudię na długiej żabą!;)

K.F: Kto wie, może kiedyś taka sztafeta wystartuje! Na pewno byłoby to bardzo ciekawe

D.S: Czasem w żartach mówimy sobie ze może ja popłynę grzbietem (lepiej nie :P), Klaudia żabą, Kornelia delfinem a Ala kraulem 😀 lub wiadomo w innej kolejności :p

K.N: Takie roszady zdarzały się już wcześniej w sztafetach Juvenii. Jeszcze za czasów gdy Dominika reprezentowała „9 Dzierżoniów” zdarzyło mi się raz wystartować na MP w sztafecie żabką… To były czasy…

A.T: Zdarzały się takie sytuacje, że ja też płynęłam żabą 😀 W tym roku chciałyśmy zamienić się z Klaudią stylami (ona grzbietem ja delfinem). Jednak uznałyśmy, że osłabimy sztafetę takimi kombinacjami.

W Lublinie zaprezentowaliście układ „Haka”, kto był autorem słów i choreografii? Długo trenowaliście’;-)?

 D.S: Osobiście autora nie znam. Wiem jedynie to, że jest ten układ od dawna w Juvenii i jest przekazywany z pokolenia na pokolenie ;)) a trenowaliśmy może dzień lub dwa przed Mistrzostwami 😀 (niektórzy tylko bo reszta już znała go)

 K.F: Nasz układ powstał już dawno temu, a jego autorami zapewne byli trenerzy. A co do trenowania to ograniczało się ono do kilku powtórzeń w pokoju dzień przed zaprezentowaniem oraz próbami w aucie w czasie jechania na finały :D. Pomimo dużej spontaniczności wyszło nam to bardzo dobrze, a miny oraz komentarze wszystkich ludzi na widowni potwierdziły, że nasze „Kamate” się spodobało!

K.N: Układ był  wymyślony wiele lat temu. Jego pomysłodawcą był Tomasz Nietubyc, były zawodnik MKS jak i trener sekcji Triathlonu. Na podsumowaniach sezonu młodsza cześć klubu przedstawia „Hake” na rozpoczęcie gali. Jednak czekaliśmy na moment, aby zaprezentować nasz okrzyk w odpowiednim momencie. Widać nasza Haka została zauważona i  myślę, że fakt że zrobiliśmy to tuż przed finałami dodał nam dodatkowego kopa energetycznego. Bardzo się ekscytowałam przed pokazem i cieszę się, że całą grupą mogliśmy pokazać że jesteśmy jednością i mamy pomysł na to jak się bawić tym sportem.

A.T: Ja pierwszy raz zobaczyłam „Hakę” podczas rocznikowych Mistrzostw Polski w Oświęcimiu (chyba 13-to Latków). Reprezentowałam wtedy jeszcze Delfin Kalisz. Więc haka ma już długą historię… Każdy zawodnik Juvenii Wrocław zna słowa i układJ

Podczas krajowych zawodów wyróżniacie się nie tylko fenomenalnymi wynikami. Mam wrażenie, że co sezon prezentujecie nowe dresy, koszulki klubowe z co raz ciekawszymi hasłami, wyróżniacie się na podium interesującymi nakryciami głowy;-) Widać, że „bawicie się” pływaniem, że czerpiecie z tego radość. Macie takie poczucie, że razem tworzycie coś wyjątkowego?

A.T: Staramy się bawić tym co robimy i cieszyć się z każdej chwili, każdego zwycięstwa. To chyba nasza siła. Widać, że mobilizujemy inne zespoły do podobnego działania (np. AWF Warszawa zaprezentował czapeczki na MPS). Myślę, że to może przynieść tylko dobre skutki dla całego pływania.

K.F: W naszym klubie czerpiemy ogromną radość ze startów, bo kochamy to co robimy. Uważam, że pozytywnie wyróżniamy się na tle innych ekip, np. niecodziennym strojem. Oczywiście to pokazuje nasz dystans do tego, że się tym bawimy, czerpiemy z tego pozytywną energię. Pomimo walki o najlepsze miejsca pokazujemy, że ten sport wcale nie jest nudy, a wręcz przeciwnie – staramy się by był jeszcze bardziej atrakcyjny.

D.S: Tak jak brzmi hasło na naszych koszulkach „United we Stand”- w jedności siła. Trenujemy ze sobą, wylewamy poty na treningach, kłócimy się, godzimy, śmiejemy się i płaczemy razem. Jesteśmy jedną wielką rodziną, opiekujemy się sobą wzajemnie i wspieramy się w każdej sytuacji. A co do zawodów, to trzeba trochę czasem się pobawić, bo jakbyśmy brali wszystko na poważnie to by było nie fajnie :p jesteśmy raczej rozrywkowym towarzystwem a śmiech i zabawa dodają nam energii 😉 stres jest wielkim wrogiem!!!

K.N: Myślę ze ten sport zaczął być postrzegany w dużej mierze jako „nudne pływanie od ściany do ściany”. I my staramy się to zmienić. Bo „Happy Swimmer is Fast Swimmer”!

Kto i co jest największą siłą Juvenii Wrocław?

 K.N: Gdy rozpoczęliśmy promować hasło „United We Stand”, Juvenia była małym klubem, niezauważalnym, z pojedynczymi gwiazdami. Przez lata staraliśmy się budować nasz Team. I rzeczywiście w momencie kiedy zbieramy się wszyscy razem te słowa maja znaczenie i mają dodatkową moc która nas napędza. Myślę że na tych mistrzostwach w Lublinie nasza grupa była jeszcze bardziej zgrana niż kiedykolwiek i to nam pomogło osiągnąć najwyższe laury. Tak samo dzieje się na treningach. Jednoczymy się w bólu, w pracy i w wysiłku. Gdy jedna osoba już nie daje rady staramy się ją pociągnąć za sobą, żeby się nie poddawała i płynęła dalej. Nie ma nic gorszego niż się zatrzymać i poddać. Jak się dziś zatrzymasz, to jutro zrobisz to jeszcze wcześniej, a następnego dnia jeszcze wcześniej, a za trzy dni zrobisz to jeszcze wcześniej, aż w końcu nie będziesz w stanie podjąć żadnej pracy. I tu wracam do pytania o wiek dzielący zawodniczki w tym Teamie. Myślę, że fakt iż mamy w grupie kilka doświadczonych pływaczek pomaga w rozwoju młodszej części grupy, gdzie rzeczywiście staramy się dzielić swoim doświadczeniem i refleksjami. A także stale uciekać wynikowo przed silnie napierająca młodą rzeszą pływaków która nas goni.

 A.T:  Największą siłą Juvenii jest zdecydowanie Team. Juvenia to nie tylko zawodnicy i trenerzy, ale również ich rodziny. Wspieramy się w każdej dziedzinie życia i chyba to jest najważniejsze.

D.S: Dokładnie! Naszą siłą jest cała juvenijna rodzina- trenerzy, zawodnicy, rodzice i przyjaciele. Będąc razem nic nie jest w stanie stanąć nam na drodze ;D

United We Stand!!!

K.F: Największą siłą Juvenii zdecydowanie jest nasza jedność zespołu, każdy z nas wzajemnie się mobilizuje i wspiera. Najważniejszym hasłem jak już wspomniały Dziewczyny jest- „United We Stand” – w jedności siła, wiemy że to jest naszą mocną stroną. W Juvenii jest coś wyjątkowego, coś co tworzy tą wspaniałą atmosferę i być może… przeważa nad innymi drużynami.

 

 

 

 

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This