Analiza Rio2016 subiektywnie

krakow

Podczas VII Ogólnopolskiej Konferencji Szkoleniowej Trenerów Pływania w Krakowie, z nadzieją i ciekawością zająłem miejsce w sali A, oczekując na wystąpienia naszych znakomitości trenerskich – analizy przygotowań do Rio i oceny startów polskiej (pływackiej) reprezentacji. Napiszę teraz kilka zdań o całkowicie subiektywnych wrażeniach. Zacznę od końca. Zaskoczyła mnie, wręcz zdumiała, nieobecność znacznej części zaproszonych na ten panel trenerów. Swoje wystąpienia mieli mieć wszyscy, którzy w przygotowaniach do Igrzysk uczestniczyli. Być może coś umknęło mojej uwadze, bo od czasu do czasu zaglądałem do sali B, gdzie rozmawiano o juniorach. Jeśli tak, to w komentarzach na fejsie na pewno się o tym dowiem. Nie usłyszałem wystąpienia Przemka Ptaszyńskiego, Bartka Olejarczyka, Bartka Kizierowskiego ani Grzegorza Widanki (chociaż ten ostatni na konferencji był obecny). Dziwi mnie to, zwłaszcza, że zdawanie relacji z przygotowań do międzynarodowych imprez mistrzowskich to zwyczaj już kilkudziesięcioletni.
Swoje wystąpienia mieli trener koordynator Kadry – Piotr Gęgotek, trenerzy Andrzej Świtkowski, Robert Białecki, Michał Szymański, Paweł Słomiński, Robert Wilk i trener odnowy, Wojciech Kurzydło. Wystąpienia jednych miały formę raczej pogawędek w swojskim gronie, inni przygotowali rozbudowane prezentacje, analizy. Trener Kadry sporo mówił o niepowodzeniach reprezentacji innych krajów, o znakomitym, sprawdzonym już programie, który został zrealizowany przez zawodników. Podsumowując – „nie ma sobie nic do zarzucenia” (czytaj…). Podkreślano chwilami problemy interpersonalne, kiepską momentami atmosferę, fakt, że nie udało się stworzyć „zespołu”. Ale czy to jest aż tak ważne? Pływanie to sport wyjątkowych indywidualistów, to nie gra zespołowa. I trzeba to nie tylko zauważyć i uszanować, ale i tą cechę wykorzystać. Owszem – podczas kilku miesięcy wspólnej pracy na obozach ten aspekt nabiera znaczenia, ale właśnie ten styl pracy, centralne szkolenie, jest często kwestionowany. I to nie bez powodów, nie bez racji.
Padły sugestie, że zbyt ciepła woda podczas zgrupowania w Grecji, 30 st C, wpłynęła na obniżenie jakości przygotowań. Zwłaszcza, ze temperatura powietrza wynosiła ok. 40 st C. Zapewne tak było. Ale przecież wyjazd do Grecji to nie wyprawa na Marsa. Wiadomo było, albo przynajmniej wiadome powinno być, jakie warunki zastaniemy na miejscu. Nie jechała tam szkolna wycieczka, tylko Kadra Olimpijska! Słyszeliśmy też sporo o zmianie strefy czasowej, o tym, że słońce wcześniej niż u nas zachodziło itp. itd. Ale przecież nasi reprezentanci startowali już we wszystkich strefach klimatycznych i czasowych. W Montrealu 2005 mieliśmy rekord świata Otylii i złoto Pawła Korzeniowskiego, w Melbourne w 2007 (w drugim końcu świata!) dwa złota, Sawrymowicza i Stańczyka. Pory rozgrywania zawodów wg czasu miejscowego też bywały różne. Nie śmiem twierdzić, że to wszystko nie miało wpływu na wyniki. Zauważam tylko fakty. Tu padła prosta i poprzez to znakomita sugestia trenera Andrzeja Świtkowskiego. Przed Igrzyskami w Tokio wysyłać w tamtą strefę wyselekcjonowanych zawodników i sprawdzać różne warianty aklimatyzacji. Mamy na to 4 lata.
Bardzo ładnie wyglądała rozbudowana prezentacja trenera Pawła Słomińskiego. Z pewnością warta szerszego upublicznienia. Po wystąpieniu Pawła zastanawia mnie jedna rzecz. Wielokrotnie podkreślana była samodzielność w podejmowanych działaniach Radka Kawęckiego. Samodzielnie dobrany dietetyk czy psycholog, w sposób decydujący, wpływa w niektórych przypadkach na trening. To wszystko czasem wbrew trenerowi, bądź bez porozumienia z nim. Przypomina mi się podobna konferencja, sprzed kilkunastu lat, kiedy trener Kadry, po Igrzyskach w Sydney, usprawiedliwiał swojego zawodnika, który nie zrealizował planu szkolenia z „powodów osobistych”. Słysząc to, pewien nasz legendarny trener, niewielkiego wzrostu ale wielki duchem i z tubalnym głosem, zagrzmiał: „Cooo?!!! Sprawy osobiste?!!! Za nasze pieniądze???!!!”. Myślę, że w profesjonalnym zespole taka postawa jest absolutnie niemożliwa. Pod koniec spotkania poruszono sprawę niezgłoszenia/wycofania (wybierz w co wierzysz) Konrada Czerniaka z konkurencji 100 m st dowolnym. Zabierający głos w tej sprawie, trener Kadry, „zamotał się jak jednoręki tapeciarz” cytując pewnego klasyka. W tej sytuacji heroicznie zachował się szef szkolenia PZP, Jan Wiederek, odbierając mu mikrofon, i biorąc wszystko „na klatę” (swoją), za co go szczerze podziwiam. Dodam jeszcze, że niektórzy trenerzy, w odróżnieniu od „Pana który nie ma sobie nic do zarzucenia” wzięli odpowiedzialność za kiepskie występy swoich zawodników. Za wynik odpowiedzialny jest zespół trener-zawodnik. W sytuacji, kiedy zawodnik realizuje plan, a wyników nie ma, to trener ponosi pełną odpowiedzialność. Podczas całego panelu słyszeliśmy, że zawodnicy realizowali plan, a niektórzy trenerzy „nie mają sobie nic do zarzucenia”. Więc o co chodzi?
Podsumuję tą część konferencji. Wniosek jest taki – gdyby zawodnicy pływali szybciej, zajmowaliby lepsze miejsca. Więc w sumie wszystko było ok. Nie mogłem sobie odmówić nieco ironii na koniec. Ale to prawie dosłowny cytat…

 

 

O Igrzyskach czytaj:

 

 

Ps.

Kolejna edycja konferencji w Krakowie to znowu świetne wydarzenie. Kto nie był, niech żałuje. Ogrom wiedzy, wrażeń, nowe doświadczenia, zapadną w pamięć na długo. Wielkie podziękowania dla MOZPł, a w szczególności dla Prezesa, Kazimierza Woznickiego i jego zespołu. Do zobaczenia za rok!

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This