Czy jesteśmy po prostu….słabi ….?

       Jak to możliwe, że w czasie wielkiego rozwoju pływania w naszym kraju, w czasie, w którym praktycznie każde miasteczko ma basen kryty, gdzie nowe kluby pływackie od kilku lat wyrastają jak grzyby po deszczu, nie jesteśmy w stanie na najważniejszej sportowej imprezie czterolecia awansować choćby do najlepszej ósemki?

        Czy to możliwe, że jesteśmy po prostu słabym genetycznie narodem, bez predyspozycji do walki z wybitnymi przedstawicielami pływania innych nacji?

                W całej historii igrzysk olimpijskich tylko Agnieszka Czopek, Artur Wojdat, Rafał Szukała i Otylia Jędrzejczak wywalczyli medal olimpijski w pływaniu… Co jest tego przyczyną?  Z pewnością ile ludzi, tyle opinii –  jedne skrajnie radykalne, inne doszukujące się bardzo szeroko zakrojonych zaniedbań lub niedoskonałości systemu. Jedno jest pewne – polskim pływakom od 12 lat nie idzie na na igrzyskach i koniec, a teoria, że jesteśmy słabi genetycznie – to kompletna bzdura.

       Na myśl przychodzi mi sytuacja Niemiec kilkanaście lat temu, kiedy sięgnęli dna na mistrzostwach świata w piłce nożnej w 2002 roku. Bardzo głośno było po tym o wielkiej zmianie systemu szkolenia w tym kraju, która polegała na dużo większym zaangażowaniu w system szkolenia dzieci i młodzieży. To właśnie tam skierowano największe środki finansowe i najlepszą myśl szkoleniową. Doskonałe efekty tych działań kibice piłki nożnej obserwują od kilku lat.

              Choć pływanie nie jest tak jak piłka nożna najpopularniejszym sportem na świecie (gdzie w końcu są wielkie pieniądze),  w obliczu kryzysu powinniśmy zaczerpnąć z tego pomysłu. Skoncentrujmy największe środki i zaangażowanie elity szkoleniowej polskich trenerów w szkolenie  dzieci i młodzieży. Za osiem lat na igrzyskach możemy być liczącym się krajem na świecie.                           

Nasi obecni młodzicy i juniorzy  są co najmniej tak samo utalentowani jak ich rówieśnicy z Węgier, Kanady, Danii lub Szwecji, jednak szkolenie tych roczników to wciąż najbardziej zaniedbywana przez PZP część pływackiego środowiska.

         Nie istnieją żadne wyraźne normy czy dyrektywy, ile godzin treningowych musi przepracować 12-latka czy 14-latek w tygodniu, aby ich talent rozwijał się prawidłowo. Który młody trener zdaje sobie sprawę, że jeśli do szesnastego roku życia utalentowana dziewczynka pływała zaledwie pięć razy w tygodniu po 1,5 godziny to nie ma ona  szans na wysokie wyniki w wieku seniorskim? Nie wspomnę już o całkowitej „samowolce” jeśli chodzi o technikę pływania.    

Świetnych, doświadczonych trenerów pełnych pasji i zaangażowania w Polsce nie brakuje. Wystarczy  połączyć ich wiedzę i doświadczenie w jeden wyraźny program szkoleniowy i przekazać go do klubów pływackich. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This