Trenerska praca z przyjemnością.

Przez ostatnie dwa tygodnie miałem przyjemność regularnie współpracować z Zawodnikiem chcącym trenować pływanie. Dla trenera to ogromne ułatwienie, gdy  po drugiej stronie jest  osoba która jest w tym miejscu z własnej woli. Cel spotkań? Chłopak chciał wystąpić  na MP Juniorów 16 letnich, ale z pewnych powodów nie mógł wziąć udziału w zgrupowaniu przed MP. Cieszę się , że nasz koordynator przychylnie ustosunkował się do prośby rodziców i zawodnika o  start w zawodach centralnych, po dołączeniu do zespołu bezpośrednio na MP w Dębicy.  W trakcie roku szkolnego nieregularnie i „czasowo krótko” próbowałem zachęcać go do opanowania nieco innej techniki kraula i motylka. W trakcie roku szkolnego Szymon podjął się wyzwania – powolutku modyfikował swój styl. Historia Szymona jest  w mym odczuciu  historią  bardzo pouczającą, historią dodającą otuchy  tym którzy czasami powątpiewają „czy warto” i dającą namacalny przykład , że opłaca się wielokierunkowo i na różnych poziomach rozwijać swe sportowe pasje.Cieszę się , że w małym ułamku mogłem być częścią tej historii. To historia nie o Mistrzu Olimpijskim, nie o Mistrzu Świata, nie o indywidualnym Mistrzu Polski.  Historia o „zwyczajnym” chłopaku jakich wielu. Lubię obserwować „zwyczajne” historie i czerpać z nich naukę.  Jeżeli ktoś opowiada … słucham, obserwuję, wyciągam wnioski. Czasami zachęcając do refleksji opowiadam historię sam. Historia którą mogłem obserwować na własne oczy rozpoczyna się w 2009 roku. Mały Szymon stanął przed obliczem „testów” do klasy sportowej. Do klasy dostać się nie było  łatwo (ok. 2 osoby na 1 miejsce) – jako jeden z egzaminujących przydzielałem  punkty za punktami (max. od komisji 36).  Chłopiec był jednak po podsumowaniu punktów blisko końcówki kolejki kandydatów (20 pkt). Gdyby nie determinacja rodziców i skuteczne przekonywania, że chłopak „kocha wodę”, gdyby nie wstawiennictwo instruktorów prowadzących zajęcia nauki i doskonalenia pływania z Szymonem… chłopak nie miałby szansy trafić do pływania sportowego i  jedynej wówczas sekcji sportowej działającej w stolicy Podlasia. Całe szczęście dla dziecka i rodziny Szymona nasza Dyrekcja pozytywnie ustosunkowała się do podania odwoławczego. Chłopak rozpoczął edukację w naszej szkole – Zespole Szkół Sportowych  nr 1 w Białymstoku. Chłopak  w przeciągu 6 lat miał kilku trenerów. W klasie 4 zajęcia w prowadził przede wszystkim trener Andrzej natomiast klasa 5 i 6 to działania duetu trenerów Piotra i Tomka. Okazało się , że chłopak dobrze reagował na różne  bodźce treningowe – mimo początkowo jak się zdawało słabych predyspozycji był w czołówce klasowej. Na etapie gimnazjum pływał w dużej grupie treningowej – od klasy 1 wraz z koleżankami i kolegami z klas starszych regularnie uczestniczył w treningach pod okiem trenera Andrzeja. Bardzo dobra frekwencja nie przeszkadzała mu w bardzo wysokiej średniej na etapie szkoły podstawowej.   Można powiedzieć wzorowy uczeń również i w gimnazjum (plus dużo szczęścia od losu  bo to że ma się  chłonny umysł do matematyki, fizyki, chemii to nie tylko skutek „dziobania”). Sukcesy w pływaniu? Tak – chłopak cały czas lubił wodę.

Klasa 3 gimnazjum to okres jednych z pierwszych poważniejszych decyzji. Na dziś dzień stolica Podlasia nie ma pływackiej licealnej klasy  sportowej więc trenowanie na etapie starszym niż gimnazjum jest mocno utrudnione. Jako laureat olimpiad przedmiotowych Szymon ma zapewniony start w dowolnie wybranym liceum. Wyniki jakie uzyskał na MP 16 lat najprawdopodobniej dałyby mu również przepustkę do pływackich SMS w Polsce.

Ok, ale jaką otuchę można dostrzec w historii zdolnego jak się okazuje nie tylko w nauce ale i w  sporcie ucznia?

Nie wszyscy na starcie, dostają po równo. Mnożyć można przykłady Sportowców którzy swą zawziętością, pracowitością i specyficzną pracą, mając wsparcie ze strony rodziców, mając wsparcie od szkoleniowców, wsparcie … Sportowców którzy „z mniejszym poziomem talentu” powoli wdrapywali  się na bardzo wysoki szczyt wykorzystania własnego potencjału.

Talent to nie wszystko, talent bez ukształtowania wewnętrznej motywacji, talent bez zewnętrznego wsparcia, talent … może być daleki od prawdziwego „rozkwitnięcia”.

Można robić życiówki, można poprawiać się powoli ale systematycznie, można  przez wiele kolejnych lat czerpać radość z trenowania pływania– wymarzone zawody może dopiero przed wami.

Zespół daje więcej niż sumę jednostek. Mając szansę ścigania się wraz ze swym  zespołem, rywalizować  z innymi zespołami, siły bardzo możliwe , że  będą większe. Niedawny wynik Szymona jaki uzyskał on na 100 dowolnym – 58 sekund (z końcówki maja podczas  zawodów w stolicy) wydaje się być wynikiem z innej ligi.  „To przepaść” do czasu jaki uzyskał on płynąc z chłopakami w „złotej sztafecie” – 54 sekundy. Obecne niektóre życiówki Szymona „są niezłe” – kiedyś Mistrzowie Olimpijscy tak szybko nie pływali. Można powiedzieć poziomem chłopak reprezentuje takie tam „szerokie zaplecze” rocznikowej kadry. Moje wnioski z historii którą napisało życie:

Możliwe , że po mentalnej zmianie w podejściu do treningu, po większym zwróceniu uwagi na to co ma się  „na talerzu”, nie myśląc o medalach a myśląc o realizacji planów będzie jeszcze bardziej skutecznie. Popoprawianiu czucia swojego ciała, po poprawieniu czucia wody możliwe , że będzie jeszcze skuteczniej.

Pływanie po podstawówce i po gimnazjum to pływanie w liceum, przygoda z ratownictwem wodnym, pływanie na studiach, możliwe pływanie później „w mastersach”.

Pływanie to zdrowy i piękny sport –  tego trzeba się trzymać jak dobrej ramy.

Rodzice wspierajcie rozwój sportowych pasji swoich pociech. Widząc determinację rodziców Szymona i ogromne wspieranie syna w kształtowaniu jego charakteru głośno mówię SZACUN. Wracając do początku opowieści. Chłopak mimo wystąpienia kilku utrudnień, chciał wystąpić w MP. Usłyszałem – „możliwe , że  będą to jego ostatnie tego typu zawody”. Gdy życiówki przez jakiś czas stoją w miejscu, gdy życiówki nie przesuwają się do przodu tak szybko jak byśmy tego sobie życzyli (po momentach dużej pracy na treningach), gdy następuje  regres w stosunku do życiówek… trudno bez mocnego wsparcia obok, podtrzymywać motywację do uczciwej walki sportowej w duchu „Fair Play”.  Na kilka dni przed Mistrzostwami okazało się , że chłopak ma większą wiedzę ode mnie czego „nie wolno” przyjmować w sporcie nawet w stanie odczuwalnego przemęczenia. Wyniki choć mocno poprawione, nie wynikały z niedozwolonych „regenerantów” i  „pobudzaczy”.   Wzorowy uczeń i wzorowy pływak. Mam nadzieję , że Szymon będzie mógł i  bez długiego  zastanawiania się będzie  chciał uczestniczyć w przygotowaniach  do kolejnych tego typu imprez. Możliwe , że wymarzone mistrzostwa (kolejne życiówki) dopiero przed nim,  bo wiele rezerw, widać na pierwszy rzut oka.

Ps. „Złota sztafeta” – trójka chłopaków z podium już znała  uczucie bycia najwyżej. Kiedy byli oni uczniami 6 klasy naszej SP 29 w dniu 17 czerwca 2012 Szymon również startował „na drugiej zmianie”.Był jednym z tych,  których na podium dekorował w imieniu swoimi imieniu trenera Piotrka, trener Tomek.  12 lipca 2015 naszą najlepszą sztafetę dekorował trener Andrzej.  Warto pomagać.

Hubert Milewski

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This