fat

Kolejny rodział, już VIII, książki Marka Szwedzkiego „Dzieci, sport, pasja” omawia rolę tłuszczy. Zapraszam do lektury.

  1. Dzieci, sport, pasja: Wstęp od redakcji
  2. Część I: Wstęp autora
  3. Część II: Trener – rodzic
  4. Część III: Nauka albo sport
  5. Część IV: Trzecia płaszczyzna rozwoju
  6. Część V: Motywacja – prawdziwe wyzwanie
  7. Część VI: Higieniczny tryb życia, cz I
  8. Część VII: Węglowodany
  9. Część VIII: Tłuszcze
  10. Część IX: Białka
  11. Część X: Woda

DZIECI, SPORT, PASJA.

CZYLI

WYCHOWANIE PRZEZ SPORT

Marek Szwedzki

HIGIENICZNY TRYB ŻYCIA
cz III
Tłuszcze

Wszyscy znamy obiegowe opinie na temat „największego wroga” zdrowego trybu życia, którym jest tłuszcz w naszym jadłospisie. Warto choć trochę zastanowić się nad prawdziwością tego twierdzenia. Czy rzeczywiście jest on głównym sprawcą wielu groźnych chorób dla zdrowia i życia takich jak otyłość, nadciśnienie, niewydolność krążenia, a w konsekwencji upośledzenie funkcjonowania wielu organów. W mediach promuje się twierdzenie, że wrogiem numer jeden naszego zdrowia, a nawet życia jest cholesterol spożywany wraz z produktami pochodzenia zwierzęcego zawierającymi wysoki procent tłuszczu. W nim znaleziono kozła ofiarnego i jego podwyższony poziom w ludzkim organizmie jest rzekomo głównym sprawcą wszelkich nieszczęść, a złotym środkiem powrotu do zdrowia jest obniżenie i utrzymanie tego poziomu w pewnych przyjętych normach, których zakres też nie do końca jest ustalony i jednoznaczny. Dlatego warto chyba trochę dokładniej przyjrzeć się co to jest cholesterol, jakie spełnia funkcje i co tak naprawdę oznacza jego podwyższony poziom dla naszego zdrowia.

Cholesterol – organiczny związek chemiczny, lipid z grupy steroidów zaliczany także do alkoholi. Jego pochodne występują w błonie każdej komórki zwierzęcej, działają na nią stabilizująco i decydują o wielu jej własnościach. Jest także prekursorem licznych ważnych steroidów takich jak kwasy żółciowe czy hormony steroidowe.”

To krótkie encyklopedyczne określenie budowy i funkcji cholesterolu już na pierwszy rzut oka daje nam do zrozumienia, że raczej nie jest to nasz wróg tylko przyjaciel.

Jeśli byśmy chcieli zagłębić się w ten temat, do czego gorąco zachęcam, to dojdziemy do wniosku, że jest to wręcz jedna z najważniejszych substancji, która decyduje o naszym zdrowiu, a nawet życiu. Cholesterol bierze udział w syntezie kortyzolu, bardzo ważnego sterydowego hormonu stresu, który odpowiada za aktywację glukozy (główny związek energetyczny) i potasu – glukoza i potas sterują wszelką aktywnością fizyczną i umysłową organizmu. Niskie stężenie cholesterolu we krwi osłabia czynność komórek i układu odpornościowego, destabilizuje gospodarkę białkową, hormonalną, elektrolitową i mineralną organizmu.

Oczywiście tak jak wszystkie procesy w naszym organizmie muszą pozostawać w pewnej ściśle określonej równowadze, tak i poziom cholesterolu podlega tym samym rygorom. Przez różne źródła jest to określone na innym poziomie. Myślę, że zależy to od wielu czynników i analizując te dane można przyjąć zasadę, że w zależności od wykonywanej pracy, obciążeń fizycznych i psychicznych, sposobu odżywiania i poziomu stresu, prawidłowa zawartość cholesterolu we krwi może się kształtować od 200mg/dl do 350mg/dl.

Zapewne górna granica może u niektórych „znawców tematu” budzić pewne zastrzeżenia, jednak w świetle najnowszych badań podwyższony poziom cholesterolu świadczy raczej o zwiększonej witalności takiego organizmu, a nie o jego chorobie.

Zastanówmy się teraz nad przyczynami i mechanizmami, które doprowadzają do zaburzeń stężenia cholesterolu we krwi. Organizm ludzki pozyskuje go z dwóch podstawowych źródeł. Dostarczamy go wraz z pożywieniem, a także jest wytwarzany głównie w wątrobie. Istnieje naturalny mechanizm regulujący jego poziom w ustroju.

Jeżeli w naszej diecie, co dość często się zdarza, występuje duża ilość tłuszczów pochodzenia zwierzęcego lub jaj kurzych czyli produktów zawierających spore ilości cholesterolu, to jego produkcja zachodząca w organizmie ulega znacznemu zmniejszeniu.

Natomiast gdy pokarm przez nas spożywany nie zawiera go zbyt wiele, to jest on wytwarzany w procesie syntezy w takich ilościach aby zaspokoić aktualne potrzeby organizmu. Tak się dzieje wtedy gdy jesteśmy zdrowi.

Lecz gdy z jakichś przyczyn następuje zaburzenie systemu samoregulacji tego procesu, dochodzi do sytuacji gdy poziom stężenia cholesterolu we krwi jest znacznie wyższy od norm przyjętych dla zdrowego człowieka. W takim przypadku zalecenia większości lekarzy są jednoznaczne.

Trzeba doprowadzić do obniżenia tych wskaźników ponieważ grozi to odkładaniem się blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych, a w konsekwencji może doprowadzić do zawału serca albo udaru mózgu.

Według mojej oceny jest to leczenie raczej skutku, a nie przyczyny.

Można to porównać do sytuacji gdy pewna fabryka wlewa do rzeki jakieś toksyczne ścieki. Życie w niej zaczyna obumierać, a głównym zadaniem służb ratowniczych jest utylizacja zanieczyszczeń już znajdujących się w wodzie. Natomiast przyczyna czyli fabryka produkująca truciznę pozostaje jakby nie zauważona. Tymczasem wystarczyłoby odciąć dopływ toksyn by sytuacja powróciła do normy.

Podobna sytuacja ma miejsce gdy boli nas głowa, a my skupiamy się na likwidacji tego bólu, a nie jego przyczyny. Oczywiście ból to nieprzyjemne zjawisko lecz jest tylko informatorem, że dzieje się coś niepokojącego w naszym ustroju.

To prawda, że zbyt wysoki poziom cholesterolu we krwi jest niekorzystny dla zdrowia ale w żadnym przypadku nie jest on przyczyną lecz tylko rezultatem zmian zachodzących w organizmie człowieka. Przyczyna z kolei tkwi zupełnie gdzie indziej, na przykład w zaburzeniu pracy systemu regulacji procesów syntezy cholesterolu w organizmie. Dlatego w tym przypadku zaburzenia tej regulacji powinny być przedmiotem leczenia, a nie podwyższony poziom cholesterolu we krwi.

Ale niestety dla nas, znalezienie przyczyny jest zawsze dużo bardziej kosztowne, trudne i pracochłonne, więc prościej wypromować winowajcę w postaci cholesterolu, a przy okazji wielkie koncerny farmaceutyczne mogą na tym nieźle zarobić. Choć właściwie nie przy okazji, a raczej przede wszystkim.

Warto w tym miejscu poświęcić kilka zdań na temat mechanizmów działających w tej dziedzinie gospodarki światowej, a odnoszących się do kwestii troski o zdrowie społeczne.

Priorytety działań firm produkujących leki na szeroką skalę widać gołym okiem. Przykłady można by tu mnożyć. Jednym z najbardziej jaskrawych była bardzo głośna ostatnio sprawa wirusa tzw. ptasiej grypy, gdzie sztucznie wytworzono panikę przed rzekomą jej pandemią i sprzedano za miliardy dolarów szczepionki, które tak naprawdę nie były potrzebne. Rządy wielu krajów, a właściwie ich obywatele ponieśli ogromne koszty.

Miało to miejsce kilka lat temu ale do dnia dzisiejszego nie słychać aby ktokolwiek poniósł odpowiedzialność za cały ten zamęt i straty finansowe, choć wielu przywódców państw szumnie zapowiadało przeprowadzenie bardzo szczegółowych dochodzeń.

Udział w tym całym „przekręcie” brali także lekarze z tytułami profesorów pracujący jako konsultanci przy WHO- Światowej Organizacji Zdrowia. Wniosek nasuwa się sam. Organizacje, które powinny być odpowiedzialne za nasze zdrowie, są raczej mało tym zainteresowane. Zdrowy człowiek nie generuje zysku ze sprzedaży farmaceutyków, a tutaj przede wszystkim liczy się dochód, który to z kolei determinuje tworzenie określonych norm i zaleceń, a nam szarym obywatelom, choćby ze zwykłego lenistwa, łatwiej jest zaufać szeroko pojętym autorytetom i dać się wykorzystywać, niż wykazać choć trochę zaangażowania i dociekliwości w pogłębianiu wiedzy na temat prawdziwości różnych zaleceń i twierdzeń, ogólnie przyjętych za prawdziwe. Nasuwa się wniosek, że może warto poświęcić trochę więcej uwagi na poznanie przynajmniej podstawowych mechanizmów i zależności decydujących o prawidłowym działaniu ludzkiego organizmu. Przecież chodzi tu o zdrowie nasze i naszych dzieci.

Potwierdzeniem tego co napisałem, niech będzie cytat z kongresu wspomnianej już wcześniej Światowej Organizacji Zdrowia- WHO, która odbyła się kilkadziesiąt lat temu.

Ludzkie zdrowie jest sprawą zbyt poważną, by pozostawić je wyłącznie w rękach lekarzy”.

Być może trochę odbiegłem od tematu tego rozdziału ale chciałem zwrócić państwa uwagę na to, że nie powinniśmy bezkrytycznie wierzyć we wszystko co się nam wmawia na temat zdrowia lecz bezustannie zgłębiać oraz weryfikować swoją wiedzę i kierować się raczej rozsądkiem i tzw. „zdrowym chłopskim rozumem”.

Ale wróćmy do omawianych właśnie tłuszczów, a w szczególności cholesterolu. Jego rola w organizmie jest ogromna i można powiedzieć, że jego odpowiednia ilość ma decydujące znaczenie dla naszego zdrowia. Warto więc zastanowić się dlaczego jego nadmiar odkłada się w naczyniach krwionośnych, powodując ich zwężenie i doprowadzając do zwiększonego ryzyka zachorowań na choroby układu krążenia.

W zdrowym i prawidłowo odżywionym organizmie cząsteczki tłuszczu są magazynowane w tzw. komórkach tłuszczowych, których jest ściśle określona i ograniczona ilość. Jeżeli w naszej diecie, tak jak wcześniej wspominałem, węglowodany stanowią nawet 80% wszystkich produktów spożywanych każdego dnia, to ten nadmiar cukrów przetwarzany jest w tłuszcze czyli trójglicerydy, które są magazynowane właśnie w tych komórkach tłuszczowych.

Jak wcześniej mówiliśmy trójglicerydy służą tylko do celów energetycznych, a w przypadku braku zapotrzebowania na energię (statyczny tryb życia), zalegają one w tych komórkach, skutecznie blokując dostęp innym kwasom tłuszczowym, takim jak na przykład cholesterol, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu. Ten z kolei w pewnej części odkłada się w naczyniach krwionośnych zwężając ich prześwit.

Z tego krótkiego, uproszczonego podsumowania wynika, że przyczyną chorób układu krwionośnego nie jest podwyższony poziom cholesterolu we krwi, a nadmierna ilość węglowodanów w naszej diecie powodująca wzrost poziomu trójglicerydów w organizmie, a w efekcie blokowanie komórek tłuszczowych i zaburzenie równowagi hormonalnej. Konsekwencje takiej sytuacji w organizmie młodego sportowca, o czym już wcześniej mówiliśmy, mogą być wręcz katastrofalne.

W kolejnym rozdziale omówimy białka. Zapraszam!

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This