TRZECIA PŁASZCZYZNA ROZWOJU

medale

Przedstawiam Państwu kolejną część, znakomitej książki napisanej przez jednego z Was, rodzica dzieci uprawiających sport. Wiele lat doświadczeń, zdobywania wiedzy, zaowocowało napisaniem te unikalnej pracy. Wielkie podziękowania dla Pana Marka za udostępnienie dla swimportal.pl !

  1. Dzieci, sport, pasja: Wstęp od redakcji
  2. Część I: Wstęp autora
  3. Część II: Trener – rodzic
  4. Część III: Nauka albo sport
  5. Część IV: Trzecia płaszczyzna rozwoju
  6. Część V: Motywacja – prawdziwe wyzwanie
  7. Część VI: Higieniczny tryb zycia, cz I
  8. Część VII: Węglowodany
  9. Część VIII: Tłuszcze
  10. Część IX: Białka
  11. Część X: Woda

DZIECI, SPORT, PASJA.

CZYLI

WYCHOWANIE PRZEZ SPORT

Marek Szwedzki

TRZECIA PŁASZCZYZNA ROZWOJU

 

W poprzednich dwóch rozdziałach tematem rozważań był sportowy oraz intelektualny rozwój młodego człowieka. W tym zajmiemy się sferą duchową sportowca.

Zdaję sobie sprawę, że jest to dziedzina bardzo osobista i delikatna lecz jednocześnie niezmiernie istotna w procesie wychowawczym. Żeby zrozumieć dlaczego warto temu poświęcić choć trochę uwagi, należałoby się zastanowić, jak powinien przebiegać rozwój i wychowanie młodego człowieka aby w życie dorosłe wszedł jako człowiek kompletnie przygotowany.

Niektórzy pewnie twierdzą, że rozwój duchowy czy moralno-etyczny nie ma zbyt wiele wspólnego z wychowaniem przez sport. Otóż muszę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że ma i to bardzo wiele.

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z tego, że podstawą do prawidłowego rozwoju powinno być zachowanie równowagi w trzech podstawowych płaszczyznach życia. Pierwszą jest rozwój fizyczny, drugą intelektualny, a trzecią duchowy, niekoniecznie w tej kolejności.

Bardzo ważne jest zachowanie harmonii pomiędzy tymi dziedzinami. Zaniedbanie którejkolwiek z nich doprowadzi nieuchronnie do rozwoju upośledzonego i niekompletnego. W konsekwencji nie pozwoli to na całkowity rozwój w każdej z tych dziedzin z osobna.

Oczywiście można by powiedzieć, że jest to rola kościoła lub jakichś innych związków wyznaniowych i może trochę szkoły. Jednak moim zdaniem instytucje te niestety nie wywiązują się ze swoich obowiązków w sposób zadowalający. Nie chodzi tu o to by polemizować na temat fundamentalnych zasad i filozofii głoszonych przez wszystkie wyznania i kościoły. Uważam, że z założenia wszystkie są dobre. Uczą uczciwości, miłości, wzajemnego szacunku, pomocy drugiemu człowiekowi i wielu bardzo pozytywnych postaw. Niestety w ogromnej większości tylko z założenia, a rzeczywistość bardzo rzadko do nich przystaje.

Problem stanowią osoby, które prawdy te przekazują. Uważam, że kościół jako instytucja jest dziś za bardzo zaangażowany w politykę, a co się z tym wiąże głównie w sprawy ekonomiczno – socjalne i to w skali makro. Na lekcjach religii bardzo rzadko, jeśli w ogóle, dyskutuje się z młodzieżą na tematy związane z ich rozwojem duchowym. Dzieci zmusza się do bezsensownego wkuwania przeróżnych modlitw, formułek, przykazań i to bez nacisku na ich zrozumienie. Liczy się przede wszystkim umiejętność wyrecytowania jakiegoś tekstu na pamięć, co głównie jest oceniane.

Bardzo mało rozmawia się z młodzieżą o ich problemach, wątpliwościach, a jeżeli już to traktuje się to bardzo powierzchownie.

Kapłani aby przyciągnąć młodych ludzi do kościoła, stosują praktyki przeniesione prosto z hipermarketów. Choćby rozdawanie na każdej mszy naklejek, które po skompletowaniu zostaną nagrodzone jakimiś czekoladkami czy łakociami. Być może odnosi to jakiś skutek i obserwuje się zwiększoną frekwencję podczas nabożeństw lecz proces przekazywania wartości ważnych i fundamentalnych, powinien być obarczony swoistym stylem daleko różniącym się od praktyk marketingowych. Akurat w tym przypadku nie wydaje mi się aby cel uświęcał środki.

Mógłbym się tutaj rozpisać mnożąc przykłady negatywnych zachowań osób duchownych począwszy od niby niewinnego palenia papierosów, a dochodząc do afer związanych z pedofilią, jednak nie o to tutaj chodzi. Chyba każdy z nas spotkał się z podobnymi sytuacjami, które potem trzeba było tłumaczyć dzieciom z ogromnym zakłopotaniem.

Ja sam zostałem wychowany w wierze rzymsko – katolickiej, z resztą jak większość z nas i zawsze chciałem mieć wyidealizowany obraz kapłana, który był by dla mnie mentorem i duchowym przewodnikiem. Niestety życie codzienne i kontakty z nimi, coraz częściej przynosiło rozczarowania i wątpliwości. Z biegiem czasu po przez niewłaściwe postępowanie osób duchownych coraz więcej istotnych i ważnych wartości ulegało dewaluacji. Myślę, że te same dylematy burzą wiarę i spokój duchowy naszych dzieci w dzisiejszych czasach, jednak dzieje się to znacznie wcześniej.

Bo jak można wierzyć księdzu, który mówi im co dobre, a co złe kiedy jego postępowanie stoi w sprzeczności z głoszonym słowem. Oczywiście nie czuję się uprawniony w żaden sposób do krytyki różnych związków wyznaniowych czy kościołów i nie chciałbym tu stosować daleko idących uogólnień, jednakże tym krótkim wywodem, chciałbym zwrócić uwagę na to, że kolejna instytucja, która powinna wraz z rodzicami wychowywać dzieci, coraz bardziej traci swój autorytet i chyli się ku upadkowi nie spełniając funkcji do których została powołana.

Nie chodzi o to aby kogokolwiek namawiać do zmiany swoich przekonań czy wiary. Moim celem jest zasygnalizowanie pewnego problemu, który jest niezmiernie istotny  dla prawidłowego rozwoju młodzieży.

Na pewno wiele osób zauważyło ten problem już dużo wcześniej i sporo z nich świadomie zrezygnowało z edukacji duchowej swoich dzieci. Niestety w większości przypadków nie dając nic w zamian.

To chyba jest najgorszy z możliwych scenariuszy, ponieważ w niesłychanie ważnej dziedzinie rozwoju młodego człowieka powstaje pustka. Pustka, która z czasem musi być zapełniona i jeżeli nie będzie w pobliżu żadnego moralnego autorytetu, żadnej osoby, która w sposób bardzo odpowiedzialny ukierunkuje poczucie etyki takiego dziecka, to wypełni się ona w sposób przypadkowy, niekontrolowany, a czasem nawet niebezpieczny. Wystarczy na krótki czas włączyć telewizor lub przejrzeć inne środki masowego przekazu i przeanalizować treści, które wręcz atakują młodzież i dzieci. Króluje w nich przemoc, seks, żądza zemsty no i oczywiście wszechobecna głupota.

Wystarczy zrobić z siebie idiotę by znaleźć się na czołówkach gazet, czy stać się „bohaterem „ różnych komercyjnych programów. Różni dziwni ludzie narzucają swój styl myślenia jednocześnie wyśmiewając normalność.

Często dochodzi wręcz do promowania zboczeń i wypaczeń osobowościowych. Natomiast uczciwość, życie według zasad moralnych, czy ciężka praca nad samodoskonaleniem, nie ma siły przebicia i źle się sprzedaje w mediach.

Łatwo więc wyciągnąć wniosek, jakie cechy charakteru wypracuje sobie młody człowiek, pozbawiony duchowych i moralnych autorytetów. Czy będzie ciężko pracował nad swoim wszechstronnym rozwojem? Czy będzie zdolny do wielu wyrzeczeń? Czy zrezygnuje z doraźnych przyjemności powiedzmy przez najbliższych 10 lat dla wyższych idei?

– Czy też skieruje się w stronę łatwego i przyjemnego życia, które o czym on prawdopodobnie nie wie, doprowadzi go do degradacji jako człowieka.

Każdy z nas powinien sobie na to pytanie uczciwie odpowiedzieć. Jeśli zależy nam choć trochę na przyszłości naszych dzieci, to do tego problemu powinniśmy podejść bardzo poważnie. Oczywiście sytuacja nie jest beznadziejna ale znów jak poprzednio, wymaga od nas ogromnego zaangażowania i determinacji. Raczej nie chodzi o to by stać się kapłanem i prowadzić lekcje religii czy etyki w domu, choć w niektórych przypadkach byłoby to bardzo uzasadnione. Powinniśmy się skupić na odpowiedniej bardzo subtelnej komunikacji z naszymi dziećmi w tej dziedzinie i roztoczyć nad nimi pewnego rodzaju parasol bezpieczeństwa.

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak delikatna i osobista dla każdego człowieka jest sfera duchowa, dlatego też powinniśmy czuć się w obowiązku być co najmniej źródłem uzupełnienia tej wiedzy. Pod żadnym pozorem nie powinniśmy unikać, a od czasu do czasu wręcz prowokować pewne sytuacje lub wykorzystywać już zaistniałe, do dyskusji na tematy trudne i dla nich bardzo ważne. Podejmując te rozmowy musimy wiedzieć, że dzieci oczekują od nas szczerości i uczciwości. Są doskonałymi obserwatorami i bez problemu potrafią wyczuć i wyłapać jakąś nieścisłość nie mówiąc o jakimkolwiek kłamstwie.

Nie bójmy się odpowiadać na wszystkie pytania w sposób szczery, a jeżeli na niektóre z nich nie znamy odpowiedzi, to warto jest się do tego przyznać. Nasz autorytet na tym nie ucierpi, a nawet po jakimś czasie zyskamy w ich oczach dużo więcej szacunku. Jeśli mogę coś doradzić, to nie powinniśmy na siłę starać się szukać odpowiedzi na wszystkie pytania.

Tajemnica rozwoju duchowego nie polega na udzielaniu odpowiedzi lecz na stawianiu pytań i poprzez wspólne szukanie rozwiązań i dyskusję następuje rozwój duchowy, lepsze zrozumienie kwestii wiary, etyki i moralności. I oby nigdy nie zabrakło nam pytań.

 

Wypowiedz się:

KlubbenFit

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This