Tomasz Polewka

Tomasz Polewka – jeden z najlepszych polskich pływaków. Wielokrotny rekordzista Polski. Jeden z niewielu który jest w stanie rywalizować w stylu grzbietowym z Mistrzem Świata, Radkiem Kawęckim. Podczas dopiero co zakończonych wojskowych Igrzysk w Korei stanął na najwyższym stopniu podium.

Tomku, jesteś świeżo upieczonym złotym medalistą Igrzysk wojskowych. Chyba nie mogłeś wyobrazić sobie lepszego wejścia w nowy sezon startowy? 

-Tak, zdecydowanie. Wszystko potoczyło się po mojej myśli. Udało się zrealizować plan, który założyliśmy sobie z trenerem przed sezonem. W ciągu ostatnich 4 miesięcy startowałem w trzech dużych imprezach. Termin Igrzysk zdecydowanie nie należał do dogodnych, jednak były to zawody dla mnie bardzo ważne. Traktowałem to jako formę odwdzięczenia się Wojsku Polskiemu za wsparcie mojej kariery sportowej. Gdyby nie ono być może już rozważałbym zakończenie przygody z wyczynowym sportem. Zdecydowanie było to dla mnie priorytetem w tym sezonie, aby na tych zawodach wypaść jak najlepiej. Świadomość tego, że zrealizowałem ten cel daje mi jeszcze większą motywację do dalszej pracy w trwającym już sezonie.

 Jechałeś do Korei po złoto? Taki był Twój cel?

-Taki jest cel na każdych zawodach. Oczywiście to nie jedyny. Każde zawody są inne. Jednak celem rywalizacji jest zwycięstwo. To wizja wygranej jest motorem do treningu i codziennych wyrzeczeń. Na tych zawodach celem było złoto nie tylko samo w sobie. Celem było usłyszenie hymnu ze złotem na szyi. To było moje marzenie odkąd trenuje pływanie. Emocje, które temu towarzyszą są niesamowite. W jednej chwili poczułem, że każdy moment poświęcony na trening, każda kropla potu, łzy były tego warte.

 Czy mistrzowski tytuł Igrzysk wojskowych jest dla Ciebie największym osiągnięciem w karierze?

 -Tak, to mój największy dotychczasowy sukces. Mam nadzieję, że to pierwszy krok do dalszego rozwoju.

 Czy reprezentacja Wojska Polskiego uczestniczyła w jakimś specjalnym zgrupowaniu przed Igrzyskami?

 -Nie. Każdy z nas, żołnierzy, przygotowywał się z klubowymi trenerami. Wojsko Polskie ma co do nas i naszych trenerów pełne zaufanie.

 Jak to się stało, że trafiłeś do wojska? Marzyłeś od zawsze, aby zostać żołnierzem?

 -Nigdy nie miałem takiego marzenia. Decyzję podjąłem będąc na pierwszym roku studiów. Z propozycją zasilenia szeregów Wojska Polskiego zgłosił się do mnie mój obecny przełożony Pan Major Sylwester Ostrowski. Jest jednym z twórców Wojskowego Zespołu Sportowego we Wrocławiu. Przedstawił mi całą sytuację i nie zastanawiałem się długo. Po rozmowie z tatą i trenerem doszliśmy do wniosku, że to ogromna szansa. Stworzono grupę pływaków z myślą o dopiero co zakończonych igrzyskach. Celem wcielania sportowców jest rozwój ich kariery. Celem sportowców jest zdobywanie dla wojska medali. Prosta zależność, na której to wszystko się opiera.

W składzie naszej „wojskowej” reprezentacji jest tylko jedna kobieta- Ania Dowgiert (Którą serdecznie pozdrawiamy!), a w innych ekipach? Widać zdecydowaną przewagę mężczyzn?

 -Jesteśmy sportowcami dla wojska. Jednak kobietom do wojska nie po drodze. Zdecydowanie widać przewagę męskiej części. Niektóre ekipy nie miały nawet jednej kobiety w składzie.

 Na co dzień jesteś zawodnikiem AZS AWF Katowice. Tworzycie bardzo silny zespół. W ostatnich Głównych Mistrzostwach Polski w Szczecinie zajęliście drugie miejsce w klasyfikacji medalowej, przegrywając jedynie z Juvenią Wrocław. Można powiedzieć że staliście się potęgą polskiego pływania?

 -Jesteśmy bardzo silną drużyną. Mamy wielu zawodników z potencjałem, którzy bardzo ciężko pracują na swój sukces. Trenerzy to profesjonaliści, którzy znają się na swojej robocie. Od niedawna nasz skład zasiliła kadra wybitnych fizjoterapeutów (Filip Lysko, Jarosłąw Dobosz, Jacek Mielańczyk). Całym tym potencjałem zarządza Pan Krzysztof Nowak. Stworzył dla nas warunki, których nie ma nigdzie indziej w Polsce. Bez problemów możemy połączyć trening z nauką. Do dyspozycji mamy nowoczesny basen, siłownie oraz szereg pracowni diagnostycznych. Basen 50-metrowy znajduje się od nas 20 minut. Wszystko to sprawia, że jeśli ktoś ciężko pracuje osiąga dobre rezultaty. Na tym polega nasz przepis na sukces. 

Do rodzinnego Grudziądza masz ponad 300km. Chyba nie jesteś zbyt częstym gościem w domu?

-Dokładnie 457km. Jest to jedyny minus. Bardzo rzadko widuję się z rodziną. Jednak mimo to mam od niej ogromne wsparcie. Z tatą widuję się częściej. Jeździ na wszystkie moje zawody odkąd trenuje pływanie. Na palcach jednej  ręki mogę policzyć zawody, na których nie był.

 Zapewne lubisz zawody w Olsztynie, skąd masz już całkiem blisko do Grudziądza 😉 A tak poważnie- masz swój szczęśliwy, ulubiony basen w Polsce?

 -Odległość od domu to dobry argument. Często tak planujemy kalendarz zawodów, żebym gdzieś po drodze mógł zahaczyć o rodzinne strony. Co do obiektów, nie posiadam ulubionego basenu. W każdym woda jest tak samo mokra.

 Jakie są Twoje plany startowe i treningowe w kontekście Igrzysk Olimpijskich w Rio?

-Teraz skupiam się już tylko na nich. To mój jedyny cel na przyszłe miesiące. Treningowych planów zdradzić nie mogę. Odnośnie startów, na pewno wszystkie zawody GP Polski. Co do reszty będziemy wspólnie z trenerem na bieżąco podejmować decyzje.

 A jakie cele stawiasz przed sobą w nowym sezonie?

-Przygotuję się do Zimowych Mistrzostw Polski. Nie narzucam sobie jednak w sezonie zimowym nic na głowę. Chcę naładować baterie przed Igrzyskami. Czerpanie z tego sportu jak najwięcej przyjemności to cel na ten sezon.

 Tomku, swimportal dziękuje za udzielnie wywiadu i życzy spełnienia wszystkich celów jakie postawisz sobie nie tylko dzisiaj, ale w całej sportowej karierze!

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This