Australia

„JESTEM PEWIEN, ŻE PLAN ZADZIAŁA I TO JA BĘDĘ WYSYŁAŁ POCZTÓWKI Z RIO” 

Michał Zawadka, multimedalista Mistrzostw Polski, czołowy polski sprinter, Mistrz Australii na 50m stylem klasycznym z listopada 2014. Dzisiaj, prosto z Australii opowiada nam o swoich planach, marzeniach i ……  największej Fance- Uli!:)
Zapraszam do zapoznania się z wywiadem z osobą, która jest żywym dowodem na to, że do Odważnych świat należy! 

Anna Czarnacka: Niespełna rok temu, w listopadzie, zostałeś Mistrzem Australii na krótkiej pływalni na 50m stylem klasycznym. Dlaczego rok temu wylądowałeś właśnie tam? 

Michał Zawadka: Myśl o Australii chodziła mi w głowie już od dłuższego czasu ale zawsze brakowało mi zdecydowanego ruchu oraz czasu, aby zaplanować wyjazd. Przełomowy moment nastąpił tuż po zawodach w Poznaniu w 2013 roku, które były zawodami kwalifikacyjnymi do Mistrzostw Europy w Herning, gdzie do minimum na ME zabrakło mi zaledwie 15 setnych. Czułem się załamany ponieważ do wymarzonego wyjazdu na zawody rangi międzynarodowej ponownie zabrakło mi bardzo niewiele ( pół roku wcześniej na Mistrzostwach Polski w Olsztynie zabrakło mi zaledwie 2 setnych do minimum na Uniwersjadę ).Wtedy postanowiłem coś zmienić! Wziąłem sprawy w swoje ręce i  zaledwie 2 miesiące po zawodach w Poznaniu, spakowałem swoją torbę i wyjechałem na koniec świata, aby tam spróbować swoich sił. 

A.Cz. Dzisiaj znowu jesteś w Australii 

M.Z. Tak. Mam pewien specjalny plan, ale nie mogę go na razie  zdradzić 🙂 

A.Cz. Czego (kogo) najbardziej brakuje Ci, przebywając na drugim końcu świata? 

M.Z. Najbardziej brakuje mi mojej dziewczyny, która zawsze pomaga mi w trudnych chwilach. Ula jest również moja największą fanką, mocno przeżywa każdy mój start i zawsze jest ze mnie dumna bez względu na wynik. Chciałaby być na wszystkich moich zawodach, ale oboje wiemy, że jest to niemożliwe. Zawsze przed głównymi startami robimy między sobą różne zakłady które dodatkowo mnie motywują. Podczas sezonu mam mnóstwo wyjazdów na zawody czy zgrupowania więc czasem mijają tygodnie jak się nie widzimy, ale Ula jest zawsze wyrozumiała. Bardzo liczę, że w końcu się uda mi się ją namówić, aby przyleciała do mnie na dłużej. 

A.Cz. A jak wygląda Twoje życie tutaj? 

M.Z. Mój dzień jest bardzo podobny do tego jak przebywałem w Polsce. Dzień zawsze rozpoczynam od treningu na siłowni, wykonuje ćwiczenia siłowe albo aeroby. Po porannym treningu zabieram się za zarabianie pieniędzy, w tym roku postawiłem już tylko i wyłącznie na pracę związana ze sportem, mianowicie pracuję jako ratownik oraz instruktor na siłowni, ale moimi ulubionymi zajęciami są treningi personalne na basenie. Po wykonanej pracy daje sobie półtorej godziny przerwy aby zregenerować się przed popołudniowym treningiem w wodzie gdzie zawsze daję z siebie 101% możliwości. 

A.Cz. W jaki sposób finansujesz bilety lotnicze i pobyt tutaj? 

M.Z. Większą część oczywiście finansuje ze swojego budżetu ale podczas ostatniego pobytu w Polsce udało mi się zdobyć dwóch sponsorów. Każdy z nich pomaga mi jak tylko potrafi z czego jestem bardzo zadowolony. Moimi patronami są  restauracja ,,Atelier Sushi”, oraz atelier fryzjerskie ,,Love Hair” 

A.Cz. Australia jest z pewnością marzeniem turystycznym bardzo wielu osób. Jak Ty, mieszkając tam widzisz ten kraj? 

M.Z. Australia to wielki i ciekawy kraj. Trzeba poświecić naprawdę dużo czasu aby poznać wszystkie jego interesujące miejsca. W ubiegłym roku dzięki wyjazdom na zawody udało mi się odwiedzić między innymi Canberrę, Melbourne, Adelajdę. Jednak najlepszym wyjazd zaliczyłem z moja dziewczyną Ulą, która przyjechała do mnie na wakacje. Wybraliśmy się camperem w podróż z Sydney do oddalonego niespełna 1100 km Gold Coast. Była to niezapomniana przygoda, a po drodze widzieliśmy naprawdę wiele.
Uważam, że Australię powinien odwiedzić każdy !!! Pogoda jest tu prawie zawsze słoneczna, zachęca do korzystania z pięknych plaż, a ludzie są mili i towarzyscy. Wieczorami puby są pełne ludzi i z każdym można zamienić słowo. Można powiedzieć że to idealny kraj ! Polecam każdemu! 

A.Cz. Specjalizujesz się w sprincie, niestety w programie IO nie ma „pięćdziesiątki żabą”. Myślisz mimo wszystko o Rio? 

M.Z. Oczywiście że myślę! Igrzyska są marzeniem każdego sportowca i moim także. Razem z trenerem Michałem Rudnikiem ustaliliśmy pewien system treningowy który ma na celu spełnić moje marzenie czyli wystąpić w Rio. Systematycznie z sezonu na sezon dokładamy obciążenia treningowe, aby zwiększyć próg tlenowy przy czym nie stracić mojej szybkości. W ubiegłym roku poprawiłem swój najlepszy wynik na 100m aż o 2 sekundy. Wykonuję nasze treningi zgodnie z wyznaczonymi przez nas wytycznymi i jestem pewien, że plan zadziała i to ja będę wysyłał pocztówki z Rio. 

A.Cz. Masz porównanie jak funkcjonuje polski, a jak australijski związek pływacki. Widzisz jakieś znaczące różnice? 

M.Z. Zdecydowanie Polsce brakuje dokładnie wyjaśnionych zasad kwalifikacyjnych na imprezy międzynarodowe, przez co czasem są pewne zgrzyty i nieporozumienia.

Drugim problemem polskiego związku jest kalendarz imprez. Kalendarz jest tworzony co roku i z bardzo dużym opóźnieniem, dziurami, a czasem nawet zmianami terminów w ostatnich chwilach, a to niekiedy przeszkadza zawodowym pływakom w ustaleniu odpowiedniego planu treningowego.

W Australii nie ma powyższych problemów. Wszystko jest podane znacznie wcześniej i można wszystko znaleźć na ich stronie internetowej Dodam że np. kalendarz jest już podany do 2017 roku. Podaje stronkę do wglądu http://www.swimming.org.au/calendar.html.

Natomiast muszę koniecznie pochwalić polski związek jeżeli chodzi o organizacje zawodów ! Wszystko wygląda u nas znacznie ciekawiej niż na Antypodach, atmosfera na basenie bardzo sprzyja motywacji do startu.

Drugim bardzo plusem w polskim związku jest tworzenie różnych kadr. Nie mówię o naszej kadrze narodowej, ale mam tu głównie na myśli kadry juniorów, kadry juniorów B, i inne. Tworzenie takich zespołów pozwala znaleźć dodatkowe dofinansowanie na obozy, czy szkolenia dla młodych pływaków. Jest to bardzo pomocne szczególnie w przypadkach kiedy rodziców nie stać na przeznaczenie dużej kwoty na obóz dla swojego dziecka. 
W Australii każdy sam płaci za wszystko i nie ma żadnego wsparcia. 

A.Cz. Jak widzisz siebie za 10lat? Kim będziesz? Gdzie i jak chciałbyś żyć? 

M.Z. Myślę, że jestem tak bardzo zaangażowany w sport, że nie widzie przed sobą innej drogi jak zostanie trenerem lub kimś związanym ze sportem. Jest to coś co uwielbiam i przynosi mi wiele frajdy. Na basenie spędziłem prawie połowę swojego życia, podczas tego czasu miałem swoje wzloty i upadki, ale zawsze poprawiam swoje życiówki i uważam, że jest to wielka sztuka. Zdobyte doświadczenie chciałbym przekazać młodszym pływakom oraz pomagać im w osiągnięciu swojego upragnionego celu. Na pewno przyjazd do Australii znacznie pomógł mi w poznaniu nowych technik i metod trenowania, które nie są jeszcze praktykowane w Polsce. Więc mam przewagę, na pewno postaram się je wykorzystać i nie spocznę na laurach. 

A.Cz. Michał, w imieniu swimportal.pl dziękuję Ci za poświęcony czas, życzę, abyś zrealizował swój plan na 1000%, żeby Ula mogła podziwiać Cię na trybunach w Rio, a my czekamy na pocztówkę! 

Anna Czarnacka

 

 

 

 

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This