Stolarski

Minęło już kilka dni od zakończenia GMPol w Szczecinie, a my wciąż jesteśmy pod wrażeniem osiągnięć Marcina Stolarskiego. Ten młody zawodnik z warszawskiego Żoliborza, chociaż znany już i ceniony w środowisku pływackim, sprawił nam olbrzymią, radosną niespodziankę. Wygrał 100 klas ustanawiając rekord Polski i wypełniając normę kwalifikacyjną do Igrzysk Olimpijskich w Rio!

Pretendentów do złotego medalu na 100m stylem klasycznym, a co za tym miało iść- kwalifikacji do sztafety olimpijskiej 4x100m stylem zmiennym było kilku. Niejednokrotnie powtarzano, że będzie to jeden z najciekawszych wyścigów MP. Do tego, trzeba było na niego czekać prawie do samego końca zawodów. Potęgowało to stres?

 Raczej nie miało to wpływu na zwiększenie stresu. Oczywiście widziałem kolejne osoby cieszące się z minimów, przeglądałem facebooka i było trochę zazdrości, że inni mogą startować już na luzie, z chłodną głową i pewnością że pojadą na IO, ale nie narzucałem sobie presji. Przez układ konkurencji zrezygnowałem ze startu w finale 200, ponieważ czułem że ciężko byłoby mi zbliżyć się do minimum na tym dystansie. By w pełni skupić się na jak najlepszym starcie na 100, musiałem podjąć decyzję, która w sezonie nieolimpijskim nie przyszłaby mi nawet do głowy. Jestem typem zawodnika, któremu raczej ciężko pływa się z rana, szczególnie jeżeli nie jestem w pełni wypoczęty. Liczyłem że eliminacje będą stały na wysokim poziomie, szczególnie za sprawą młodych zawodników, którzy nie kalkulują, płyną mocno zawsze. Nie mogłem pozwolić na powtórzenie się sytuacji sprzed roku, gdzie na 100 startowałem w finale B.

 Na drugiej 50tce wyścigu finałowego wyraźnie odpłynąłeś rywalom, czy już na końcowych metrach miałeś w głowie myśl, że właśnie spełnia się Twoje marzenie?

 Zarówno przed jak i podczas wyścigu zawsze staram się wyłączyć myślenie- może to głupio brzmi, ale uważam, że właśnie wtedy najłatwiej jest realizować to co ćwiczyło się przez cały okres przygotowawczy. W mięśniach „zapisane” są setki kilometrów, tysiące skoków, nawrotów, rzutów na ścianę, to wszystko może wyjść podczas wyścigu, jeżeli tylko człowiek nie zacznie zastanawiać się podczas najważniejszego startu nad każdym jego elementem. Jedyną myślą jaka pojawiła mi się podczas wyścigu to przy wyjściu z nawrotu powiedziałem do siebie: „Teraz! Po RIO!”, ale nie była to spontaniczna myśl, bo jednym z przygotowań do startu jest wizualizacja i w mojej właśnie taka myśl miała się pojawić po nawrocie. Jestem bardzo zadowolony z rozkładu tempa w tym wyścigu, podczas zawodów z cyklu Grand Prix starałem się właśnie w ten sposób pokonywać ten dystans- by na drugiej 50tce mieć dużo sił na finisz. Najlepiej wyszło mi to w Opolu i właśnie tak chciałem popłynąć na GMP.

 Stolarski

Trzeba przyznać, że był to jeden z najbardziej spektakularnych wyścigów zakończonych już MP. Przed Waszym startem Spiker zawodów powiedział, że to wyścig, na który wszyscy czekali cały rok. Ukończyłeś go, bijąc rekord Polski.

Dostarczyłeś Wszystkim pięknych wzruszeń, ale sam też nie mogłeś powstrzymać łez… J

 W tamtym momencie stanęły mi przed oczami wszystkie treningi, cały okres przygotowawczy, ciężka praca, trudne momenty. Każdy mocno trenował, każdy bardzo chciał pojechać do Rio, każdy ogromem pracy zasłużył na to żeby tam pojechać. Dlatego chwila, w której zdałem sobie sprawę z tego że to ja pojadę na IO, że udało mi się wywalczyć indywidualną kwalifikację była jedną z najprzyjemniejszych w moim życiu.

 Twoi bliscy byli z Tobą w Szczecinie? Mogli oglądać widowisko w Twoim wykonaniu na żywo?

 Tak, na Mistrzostwa przyjechali moi rodzice i rodzeństwo, przeżywali mój start pewnie sto razy bardziej ode mnie i tak jak ja musieli mierzyć się ze stresem. Choć nie miałem dla nich za dużo czasu podczas trwania GMP to odczuwałem wsparcie, które bardzo mi pomagało. Wiedziałem że na trybunach są osoby, które są ze mną bez względu na wynik i bez względu na to czy wrócę po starcie szczęśliwy czy załamany to będę mógł liczyć na ciepłe słowa.

 Czasu na odpoczynek nie masz dużo. Za chwilę rozpoczynacie serię kolejnych obozów. Przydałby się jakiś sparingpartner do pływania odcinków stylem klasycznym?

 Tego będzie mi brakować chyba najbardziej. W Żolibrzu mamy mocną ekipę żabkarzy, jest ciągła rywalizacja, ale i czerpanie z wzajemnych doświadczeń i wrażeń. Są młodzi, zdolni: Piotrek Siemiński i Janek Zuchowicz, którzy zawsze chcą wygrać, choćby jedną, dwie pięćdziesiątki. Bardzo się ucieszyłem gdy Bartek Roguski dostał powołanie na zgrupowanie kadry na początku stycznia tego roku. Jest świetnym sparing-partnerem, żadko ma kryzyse na każdy trening przychodzi z dobrym nastawieniem, pływa piekielnie szybko przy dużych obciążeniach. Szkoda, że nie udało mu się dołączyć i teraz do kadry.

 Pytałam różnych zawodników co dla nich jako sportowców jest najwazniejsze. Otrzymywałam różne odpowiedzi takie jak: pokonywanie własnych granic, pokonywanie rywali, pobijanie życiówek, starty na arenie międzynarodowej z Orłem na piersi. Co jest najważniejsze dla Ciebie?

 Nie mam jednej motywacji i trudno mi jednoznacznie powiedzieć co jest dla mnie najważniejsze. Na pewno potężną dawką motywacji jest świadomość, że jestem lepszy niż byłem wczoraj, że nie stoję w miejscu, że idę do przodu i pokonuję własne granice. Wiem, że osób takich jak ja na świecie są tysiące, każdy chce wygrać, być szybszy, podnieść ręce w geście triumfu. Każdy chce wygrać dla siebie, dla kraju. Wydaje mi się że w tym wszystkim, w całej pogoni za życiówkami i rekordami najważniejsze jest, żeby nie stracić przyjemności z tego co się robi. Być po prostu, od czasu do czasu, nie za często, szczęśliwym z tego co się robi, że jest się tu gdzie chce się być i robi to co sprawia nam przyjemność.

 A fakt, że Igrzyska Olimpijskie odbywają się w tym roku w Brazylii? Czy wizja spędzenia kilku tygodni w Brazylii wpływała korzystnie na motywację?

 Wydaje mi się, że nie miało to wielkiego wpływu. Sama wizja startu na Igrzyskach Olimpijskich dawała mnóstwo energii, motywacji do ciężkiej pracy. Oczywiście fantastycznie będzie zobaczyć Rio, pewnie będzie trochę czasu na zwiedzanie, zobaczenie kawałka innego świata, ale to wszystko schodzi na drugi plan, gdy myślę, że czekać mnie będzie start na najważniejszej imprezie pływackiej 4-lecia.

 

Marcin,

 W imieniu swimportal.pl życzę Ci łamania kolejnych barier oraz jak najwięcej wyścigów, po których będziesz tak szczęśliwy jak po zakończeniu 100m stylem klasycznym w Szczecinie!

 Przeczytajcie wywiad z trenerem Marcina, kliknij…

 

 

 

 

 

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This