Urbanczyk

Ola Urbańczyk to jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek w kraju. Mistrzyni Europy seniorów, medalistka Mistrzostw Świata, wielokrotna medalistka, także złota, Pucharów Świata. Podczas Mistrzostw Europy w Londynie zdobyła upragnione trofeum – kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie!

Emocje już opadły. Czy zdarza Ci się obudzić rano z myślą „Tak! To się dzieje naprawdę?!”

Emocje już opadły i teraz całe skupienie staram się skierować na to, co się dzieje w tym momencie, czyli na przygotowaniach do Igrzysk.

 Pamiętasz, co pomyślałaś, gdy dopłynęłaś do ściany w Londynie i zobaczyłaś na tablicy upragniony wynik?

Szczerze mówiąc nie pamiętam co pomyślałam, na pewno spojrzałam dwa razy, żeby się upewnić. Próbowałam wyłapać wzrokiem gdzieś na trybunach Bartka, ale niestety go nie dojrzałam. Pamiętam za to dokładnie jak spłynął ze mnie cały stres, niepewność, presja i wszystkie emocje, które towarzyszyły tym kwalifikacjom…i nagle poczułam wielki wewnętrzny spokój…

 

 Finałowy wyścig 50 dow. kobiet podczas GMPol w Szczecinie. Ola ponownie osiągnęła wynik lepszy od minimum olimpijskiego, a Ania Dowgiert zdobyła upragnioną kwalifikację.

 Po tym jak wypełniłaś normę kwalifikacyjną na Igrzyska Olimpijskie na wielu profilach w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy „Należało jej się jak nikomu innemu”. Zdajesz sobie sprawę, że był to wzruszający moment dla wielu kibiców pływania? Że spełnienie Twoich marzeń stało się spełnieniem marzeń Twoich kibiców?

Zawsze wiedziałam, że mój start w Igrzyskach to marzenie nie tylko moje, ale również moich najbliższych, którzy towarzyszą mi w sportowej drodze od samego początku. Byłam w szoku (pozytywnym – jeśli można tak powiedzieć), kiedy po starcie otrzymałam mnóstwo wiadomości m. in. z gratulacjami i informacją, że mój wynik wywołał wzruszenie i łzy szczęścia u osób, z którymi łączy mnie tylko wspólna pasja i nawet się za dobrze nie znamy. Nie da się tego opisać, jaką frajdę sprawiają i jak sympatyczne są takie wiadomości. Cieszę się, że mogłam dać radość również kibicom.

 

Myślę sobie, że w przyszłości trenerzy będą opowiadali swoim zawodnikom, którym zabraknie wiary i wytrwałości o „takiej Oli, która nigdy się nie poddała”…

Mam nadzieję, że będę dobrą inspiracją i żywym dowodem na to, że warto walczyć i dążyć do celu…nawet jeśli może to troszkę potrwać. Najważniejsze jest, żeby w siebie nie zwątpić i nie poddawać się w połowie drogi, bez względu na to jaki mamy cel.

Cztery lata temu podejmowałaś próbę wiele razy, również startując na dłuższych dystansach kraulowych. Za każdym razem brakowało niewiele, ale jednak brakowało. Byłaś zawiedziona? Bolało, że na kolejną szansę będziesz musiała czekać kolejne cztery lata?

Szczerze mówiąc, wtedy troszeczkę nie dowierzałam, że to się dzieje naprawdę, że kilka razy z rzędu brakuje mi 0,06s., później 0,03s. Nie dowierzałam, że byłam tak blisko, a jednak zostaję w domu i IO oglądam przed TV. Oczywiście była sportowa złość, ale już wtedy wiedziałam, że będę walczyła za 4 lata, a po drodze wyznaczyłam sobie inne cele.

 Ania Dowgiert, która jest Twoją największą rywalką na dystansie 50m stylem dowolnym nie ukrywała szczęścia, gdy udało Ci się uzyskać czas lepszy niż minimum olimpijskie, mimo, że w Londynie sama nie zdołała go osiągnąć. Ty również nie pozostałaś jej dłużna, niejednokrotnie dopingując na swoim fanpage’u. Również Ty jako pierwsza gratulowałaś jej minimum, które uzyskała w Szczecinie. Można było mieć wrażenie, że dopiero wtedy Wasze szczęście było „kompletne”…

Ja wiedziałam, że wypełnienie przez Anię minimum podczas MP to już tylko formalność.
Bardzo sobie z Anią kibicujemy, pomimo tego, że często stajemy razem na słupku i się ze sobą ścigamy. Każda z nas wie, ile pracy wkładamy w to, co robimy i dlatego życzymy sobie jak najlepiej. Czasem wygram ja, czasem Ania, ale to nie ma żadnego wpływu na nasze przyjacielskie relacje poza basenem.

 Do Mistrzostw Europy w Londynie przygotowywałaś się ze swoim trenerem, rezygnując z obozów kadrowych. Jak Twoje przygotowania będą wyglądały teraz?

Tak jak przed Mistrzostwami Europy tak i teraz prawie całe przygotowania będę trenowała ze swoim trenerem, bardzo niemądre by było zmieniać plan treningowy i trenera na 2 miesiące przed Igrzyskami. Na szczęście tym razem tą wspólną pracę sfinansuje nam PZP. Aktualnie jesteśmy na zgrupowaniu na Teneryfie, a resztę wspólnych przygotowań będziemy realizować w Olsztynie. W połowie lipca wylatuję na zgrupowanie aklimatyzacyjne do Brazylii i tam będę realizowała już sama plan treningowy Bartka, który ze mną nie leci.

 A później? Pojawiają się w Twojej głowie myśli o zakończeniu kariery?

A później… na pewno będzie porządny odpoczynek – zapewne gdzieś na białym piasku pod palmami. W mojej głowie jest na razie jedna myśl i skupiam się tylko na niej – Igrzyska Olimpijskie w Rio.

 Załoga swimportal.pl życzy powodzenia w dalszych latach kariery, a w Rio w szczególności! Trzymamy kciuki!

Przeczytajcie wywiad z Olą Urbańczyk: Wyznaczam sobie nowe cele

 

 

 

 

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This