KKS

Załoga swimportal.pl intensywnie i z radością rozgląda się, wyszukując co ciekawego w polskim pływaniu się dzieje. Jak pokazały zakończone właśnie Mistrzostwa Europy, tego, co ciekawe, nie koniecznie wypatrywać należy tam, gdzie większość patrzy:) Od dawna obserwujemy młodego kaliskiego zawodnika, Bartka Piszczorowicza. Czy będzie niespodzianką na miarę Sebastiana Szczepańskiego? Większą? Żeby to osądzić, przyjrzyjmy się, co w KKSie się dzieje, jak się pracuje. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Trenerem Koordynatorem i z samym Bartkiem Piszczorowiczem.

Swimportal: Jaka jest historia sekcji pływackiej KKS Kalisz?

Dominik Grudziński: Tej obecnej dość krótka, bo zaledwie ośmiomiesięczna. Dokładnie tyle czasu upłynęło odkąd, po rozstaniu się z poprzednim klubem, rozpoczęliśmy działalność jako najmłodsza sekcja Kaliskiego Klubu Sportowego. Jednak ci, którzy nieco lepiej znają historię KKS-u wiedzą, iż powstanie naszej sekcji nie było pływackim debiutem w klubowych strukturach, a raczej powrotem to jego interdyscyplinarnych tradycji, konsekwencją realizowanej przez KKS strategii rozwoju, zmierzającej do tego, by był on, tak jak przed laty, klubem wielosekcyjnym. W ten właśnie sposób, do piłki nożnej męskiej i kobiecej oraz sekcji sportów walki dołączyła czwarta dyscyplina: pływanie. Chęć trenowania w klubie wyraziło blisko 70 młodych zawodników, wśród których była m.in. Zuzanna Kit, wielokrotna złota medalistka mistrzostw Polski. Obecnie sekcja liczy już ponad stu miłośników pływania.      

Już w sezonie letnim zawodnicy KKS byli dobrze znani kibicom. To, że nie uczestniczyliście w letnich Mistrzostwach Polski nie pozostało niezauważone. Dlaczego tak się stało?

Cóż, rzeczywiście był to dla nas trudny moment. Zawirowania związane ze zmianą klubowych barw uniemożliwiły niestety  większości naszych zawodników udział w tej ważnej imprezie, a szkoda,  bo ciężko na to pracowali i myślę, że mogliby powalczyć o naprawdę fajne wyniki. Stało się jednak inaczej, żałujemy, ale czasami tak bywa. Nie mniej środowisko pływackie nie zapomniało o nas. Nie wystartowaliśmy, ale dostaliśmy bardzo dużo wyrazów sympatii z całej Polski. Kiedy pojawiałem się później z Zuzą Kit na Mistrzostwach Polski w Ostrowcu, czy Bartoszem Piszczorowiczem w Dębicy, wielu trenerów, znających potencjał pozostałych zawodników, było zawiedzionych ich  nieobecnością na zawodach, Ale cóż,  stało się tak, a nie inaczej. Teraz jesteśmy już innym klubem. Możemy spokojnie kontynuować naszą pracę, nie obawiając się żadnych poza sportowych przeszkód.                

Nowa sekcja w starym klubie zaczęła od początku działać bardzo dynamicznie. Także w sferze organizacyjnej. Skąd znaleźli się zapaleńcy poświęcający swój czas, umiejętności i nierzadko pieniądze dla rozwoju kaliskiego pływania?

Tak naprawdę sekcja powstała z inicjatywy rodziców, wśród których prym wiedli i zresztą nadal wiodą: Robert Piszczorowicz, Paweł Kit i Rafał Kasik. To oni mocno się zawzięli i pociągnęli pozostałych. Zaczęli działać bardzo prężnie: szybko załatwili basen, środki pieniężne na funkcjonowanie, zrobili rozeznanie jak załatwić wszelkie formalności związane z powołaniem nowej sekcji w ramach Kaliskiego Klubu Sportowego. Podziękowania należą się również obecnym władzom miasta Kalisza: Prezydentowi Grzegorzowi Sapińskiemu oraz Wiceprezydentom Arturowi Kijewskiemu, Piotrowi Kościelnemu i Karolinie Pawliczak za przychylność i udzielone wsparcie oraz działaczom klubu, w tym prezesowi Robertowi Trzęsale, za sprawną i dobrą organizację, bo nie jest tak łatwo stworzyć coś od podstaw i nadać temu odpowiedni kształt. W tym przypadku tak się właśnie stało i to w bardzo ważnym momencie. Byliśmy przecież w środku sezonu i chcąc zrealizować cele jakie przed sobą postawiliśmy, nie zmarnować tego co zdołaliśmy wcześniej wypracować, nie mogliśmy pozwolić sobie na eksperymenty. I udało się. Bez wątpienia naszym atutem była grupa bardzo dobrych zawodników, ale brakowało warunków, w których mogliby dalej się rozwijać. Nowy klub pomógł je stworzyć. Dał nam komfort pracy, dzięki któremu mogliśmy skupić się na sferze sportowej.

Mając również świadomość jak duże znaczenie w działalności każdego klubu odgrywa odpowiednia promocja, niemal od samego początku zaczęliśmy współpracować 
z doświadczoną kaliską dziennikarką i zarazem miłośniczką sportu Kariną Zacharą.
To właśnie dzięki jej aktywności, za którą serdecznie dziękujemy, informacja o naszej działalności i sukcesach dociera do coraz szerszego grona osób, a to z kolei zaczyna przekładać się na zainteresowanie sponsorów. 

W pływackim necie sporo ostatnio o „hajsie”. Skąd bierzecie pieniądze na działalność. Czy dotacje są wystarczające? Macie sponsorów?

Podstawę stanowi oczywiście dotacja z budżetu Miasta Kalisza, ale nie istotnym jej uzupełnieniem są też składki członkowskie oraz wsparcie sponsorów, takich firm jak choćby: Pretender, UNIQA, czy Hollywood Cafe Kalisz.

Jest  też grupa tzw. cichych darczyńców, którzy jeśli tylko zachodzi taka potrzeba: wyjazd na zawody, obóz treningowy, czy zakup sprzętu, odpowiadają  błyskawicznie. Jednak szczególne podziękowania należą się rodzicom. Bez nich polskie pływanie nie istniałoby. Zanim zawodnik dostanie się na szczebel krajowy, wejdzie w skład kadry, gdzie rzeczywiście ma już stworzone odpowiednie warunki przez Polski Związek Pływacki, zdany jest tylko na siebie, na wsparcie klubu i pomoc rodziców. A koszty związane z osiągnięciem odpowiedniego poziomu wyszkolenia są pokaźne: dojazdy na treningi, udział w turniejach, obozach, odpowiednia dieta, witaminy, strój. Tak więc rola rodziców jest tu nie do przecenienia.                     

Obok Zuzanny Kit pokazała się nowa gwiazda, nie tylko kaliskiego pływania – Bartosz Piszczorowicz. Jeszcze niedawno nieznany nikomu zawodnik coraz śmielej radzi sobie nawet wśród seniorów. Pływa znakomicie od 50 do 400m, coraz bardziej dystansując swoich juniorskich rywali. Mimo, że Ci wydają się bardziej wąsko specjalizować w pływanych dystansach. Skąd taki rozrzut? Wielu trenerów wcześnie narzuca swoim zawodnikom wąską specjalizację dystansową. Wydaje się, że obraliście inną drogę.

Cóż, szkoły są różne. Ja wychodzę z założenia, że dobry zawodnik jest w stanie popłynąć wszystko na odpowiednim poziomie. Poza tym wydaje mi się, że zawodników  w wieku Bartosza (16 lat), powinno się szkolić jak najbardziej wszechstronnie. W jego przypadku rozpiętość dystansów rzeczywiście jest dość duża, ale nie jest to przypadek odosobniony. Jest jeszcze kilku zawodników w kraju, którzy są w stanie osiągać dobre wyniki na różnych dystansach. Znam bardzo wielu trenerów, jak choćby Mariusz Wędrychowicz, Jacek Miciul, Tomasz Grabysa czy Adrian Szajnicki, których warsztat bardzo sobie cenię i z którymi staram się mieć jak najczęstszy kontakt. Od każdego z nich chcę brać to, co najlepsze, ale wnioski wyciągam sam i wydaje mi się, że droga, którą obrałem z Bartoszem jest optymalna. Myślę, że on ma jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji, który z dystansów chciałby pływać. Co nie oznacza, że nie robimy pewnych przymiarek. W sferze naszych zainteresowań będą zapewne dystanse 200 i 400 metrów, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość. Najważniejsze, żeby sam zawodnik wiedział, w czym czuje się najlepiej. Oczywiście te dłuższe dystanse wymagają intensywniejszych  treningów, większej ilości godzin spędzonych na basenie, co w praktyce nie jest takie proste. Póki co, bazując na rozmowach i kontaktach z bardziej doświadczonymi trenerami, staramy się tak pracować – nie tylko z Bartkiem, ale i z pozostałymi zawodnikami – żeby pływali różnorodne dystanse, jeśli nie na Mistrzostwach Polski, to przynajmniej na zawodach niższej rangi. Uważam, że wszechstronność w tym wieku jest najważniejsza, podobnie jak odpowiednio prowadzony trening tlenowy, który według mnie, wcale nie zabija szybkości.

Zuzia Kit i Bartosz Piszczorowicz to w tej chwili najmocniejsze ogniwa waszej sekcji, choć w ślad za nimi podąża wcale niemałe grono kolejnych utalentowanych zawodników. Jakie najważniejsze zadania stawiacie sobie w sezonie 2015/16? Czy w przypadku Bartosza bierzecie pod uwagę kwalifikacje olimpijskie?

Nasza sekcja skupia obecnie ponad stu młodych pływaków. Poza moją, ponad  dwudziestoosobową grupą tych najstarszych i najbardziej doświadczonych zawodników z roczników 1997-2001, są jeszcze dwie kolejne: około trzydziestoosobowa grupa z roczników 2002-2003 trenowana przez Maćka Siemianowskiego i Macieja Stencla oraz ponad sześćdziesięciu najmłodszych adeptów ze szkółki pływackiej prowadzonej przez Bartka Strońskiego i Bogumiła Żyro. Cieszy nas, że poza Zuzą i Bartoszem, tymi najbardziej utytułowanymi, jest też spore grono nieco młodszych aczkolwiek równie zdolnych i pracowitych zawodników, którzy bardzo dobrze rozpoczęli obecny sezon udanymi startami na imprezach rangi ogólnopolskiej i zapewne sprawią nam jeszcze wiele radości w kolejnych zawodach. 

Dla Zuzi, naszej tegorocznej podwójnej złotej medalistki Letnich Mistrzostw Polski Juniorów 17-18 lat, to będzie sezon przełomowy, bowiem zadebiutuje w gronie seniorów. Właśnie w tej kategorii będziemy starali się sprawić niespodziankę podczas Mistrzostw Polski. Trenujemy w tej chwili bardzo ciężko i będziemy chcieli celować w miejsce medalowe na tych zawodach, aczkolwiek nie to jest najważniejsze. Znacznie cenniejsza byłaby „życiówka”. Co tak naprawdę uda się osiągnąć? Zobaczymy.

W przypadku Bartosza, który w Polsce również osiągnął już bardzo wiele – to przecież tegoroczny złoty i srebrny medalista Mistrzostw Polski na 100 i 200 metrów stylem dowolnym – nadszedł chyba moment, by pokazać się także poza granicami kraju. W przyszłym roku ma szansę wystartować po raz pierwszy w Mistrzostwach Europy Juniorów. Oczywiście będzie ją miał jeszcze w kolejnych latach, ale już teraz chcielibyśmy zrobić ten pierwszy krok, czerpiąc przy tym ze wszystkich możliwości jakie daje szkolenie centralne, w tym obozy kadrowe, w których Bartek już miał okazję uczestniczyć i z których wyniósł bardzo wiele dobrego. Poza tym międzynarodowym startem, naszym celem są też oczywiście Mistrzostwa Polski, gdzie podobnie jak w przypadku Zuzi stawiamy na poprawienie czasów. Jeśli te dadzą lokaty medalowe to świetnie, jeżeli nie, cóż, włosów z głowy nie będziemy rwać. A co do kwalifikacji olimpijskich? Oczywiście są tacy, którzy mnie do tego namawiają i skłamałbym mówiąc, że o tym nie myślę. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Przede wszystkim wiązałoby się to z koniecznością zwiększenia ilości jednostek treningowych, co nie do końca jest możliwe, a nawet gdyby było, musiałoby odbyć się kosztem zajęć szkolnych. Zawodnicy, którzy mają już za sobą olimpijskie doświadczenia wiedzą doskonale ile poświęcenia wymaga osiągnięcie tego celu. Nie jestem przekonany, czy Bartek jest już na to gotowy. Wydaje mi się, że lepiej iść do przodu małymi krokami. Na razie postaramy się ugruntować jego pozycję w pływaniu juniorskim, na resztę przyjdzie czas.

Ala Tchórz swoją pływacką karierę zaczynała w rodzinnym Kaliszu. Czy pamięta jeszcze o swoich korzeniach? Odwiedza was czasem?

Z Alą cały czas mam bardzo dobry kontakt. Spotykamy się podczas każdych zawodów z cyklu Grand Prix Polski. Zawsze podejdzie, porozmawia, chętnie kibicuje swoim młodszym kolegom z rodzinnego miasta. Także będąc w Kaliszu odwiedza nas czasami na treningach, popływa z grupą. Zawsze też pamięta o swoim rodzinnym mieście podczas różnego rodzaju zawodów. Kiedy na Mistrzostwach Polski Seniorów zmierza w kierunku podium, spiker wie, że mówiąc o Juvenii Wrocław, a więc klubie jaki na co dzień reprezentuje, ma też podkreślić, iż jest pływaczką z Kalisza. To nie tylko świetna zawodniczka, ale przede wszystkim normalna, skromna dziewczyna. Używając młodzieżowego języka „nie gwiazdorzy”, choć mając na koncie tyle sukcesów mogłaby. Ma też jeszcze jedną cechę, którą bardzo u niej cenię: piekielnie mocny charakter. Ona po prostu nie wymięka. Mówiłem to już wielokrotnie zarówno Ali, jak i jej trenerom, i zawsze będę to powtarzał – nie ujmując niczego swoim podopiecznym – każdemu życzyłbym takiej zawodniczki. Maciej Siemianowski, jej pierwszy trener, a obecnie także szkoleniowiec sekcji pływackiej KKS-u może być dumny ze swojej wychowanki.    

 

Kilka pytań zadaliśmy Barkowi Piszczorowiczowi:

Jakie konkurencje lubisz pływać najbardziej na zawodach?

Generalnie pływam na różnych dystansach i każdym stylem, ale konkurencjami w których  czuję się najlepiej i najpewniej, takim moim „oczkiem” w głowie są jednak wyścigi na 100 i 200 m stylem dowolnym.     

W jakiej konkurencji widzisz swoją pływacką przyszłość w kontekście Igrzysk i innych najważniejszych zawodów?

Myślę, że będzie to 200 m stylem dowolnym. Właśnie w tej konkurencji chciałbym zaprezentować najwyższą formę podczas zaplanowanych na maj przyszłego roku w Szczecinie Mistrzostw Polski Seniorów, gdzie stawką będzie awans do Mistrzostw Europy, które w przyszłym roku odbędą się na Węgrzech, czy też uzyskanie kwalifikacji olimpijskich. Co nie oznacza, że nie będę próbował swoich sił także w innych wyścigach, bo tak jak wcześniej wspominałem, rozpiętość dystansów i stylów, którymi pływam jest duża.  Warto jednak podkreślić, że na tych najwyższych rangą zawodach najbardziej obleganą konkurencją jest 100 m stylem dowolnym, a minima czasowe są tam bardzo wyśrubowane, więc i rywalizacja będzie bez wątpienia trudniejsza. Nie ukrywam jednak, że wspólnie z trenerem lubimy czasem poeksperymentować. I tak będzie na przykład podczas grudniowych Mistrzostw Polski Seniorów w Lublinie, gdzie poza swoimi koronnymi konkurencjami spróbuję sił także na 200 m „motylkiem”. Miałem już kilka udanych startów tym stylem, więc uznaliśmy z trenerem, że warto ponowić próbę.                                

Jakie miałeś najcięższe zadanie w tym sezonie?

Ciężko wskazać to najtrudniejsze, bowiem ten sezon był niezwykle pracowity. Niemniej jednak uważam, że najtrudniejszym zadaniem były progi wytrzymałościowo-tlenowe. Aczkolwiek mój trener Dominik Grudziński ciągle powtarza, że wszystko co najtrudniejsze dopiero przede mną.

Zdaje się, że koledzy z sekcji depczą Ci po piętach. Czy rywalizujecie ze sobą na treningach?

To bardzo cieszy, że nasza sekcja jest taka liczna i że tworzą ją zawodnicy z naprawdę dużym potencjałem. Wielu z nich, choć są sporo ode mnie młodsi, już ma na swoim koncie niezłe wyniki. Pokazały to występy na tegorocznych zawodach, gdzie zaprezentowali formę znacznie powyżej przeciętnej. Myślę, że kolejne lata wytrwałych treningów przyniosą jeszcze większe sukcesy. Ja, tak naprawdę na poważne pływanie zdecydowałem się stosunkowo późno, bo dopiero w drugiej klasie gimnazjum. Wcześniej próbowałem różnych innych dyscyplin. Była więc piłka ręczna, nożna, nawet jazda na deskorolce. Basen zacząłem odwiedzać w trzeciej klasie podstawówki, ale dopiero kiedy – właśnie w gimnazjum – trafiłem pod skrzydła trenera Dominika Grudzińskiego, moje pływackie plany zaczęły nabierać realnych kształtów i sądząc po obecnych wynikach, kierunek który wspólnie obraliśmy chyba był dobry. Kiedy zaczynałem, w krajowej stawce zawodników w swoim roczniku, zajmowałem miejsce w drugiej pięćdziesiątce, a już w marcu tego roku podczas Mistrzostw Polski Juniorów po raz pierwszy popłynąłem w finale A. Najważniejszy był jednak i jest nadal progres czasowy, to, że ze startu na start – a były to często zaledwie dwutygodniowe odstępy – potrafiłem poprawić wynik o 3 sekundy. Teraz jest jeszcze lepiej. W kwietniu dystans 200 m stylem dowolnym pokonywałem w granicach 1.55.00, a już podczas rozegranych  w listopadzie kolejnych zawodów zcyklu Grand Prix Pucharu Polski zrobiłem to w czasie 1.50.13. Z tego co obserwuję, moi młodsi koledzy, już na początku swojej przygody z pływaniem osiągają lepsze czasy niż ja  w ich wieku, a to dobry prognostyk na przyszłość. A co do rywalizacji między nami?. Pewnie, że jest, ale zdrowa, służąca jedynie naszemu rozwojowi i ciągłemu podnoszeniu umiejętności. Zaś każdy indywidualny sukces jest powodem do radości i dumy dla całego  zespołu.                                                               

Pływacki idol?

Węgierka Katinka Hosszu, wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy, ubiegłoroczna rekordzistka świata na 200 m stylem zmiennym, najlepsza pływaczka Starego Kontynentu w 2013 roku. Potrafi popłynąć świetnie właściwie każdy dystans. 

Dlaczego pływanie? Czego wymaga i czego uczy ten sport?

Pływanie to sport indywidualny, jedna z tych dyscyplin, gdzie tak naprawdę jedyną osobą  odpowiedzialną za wynik jestem ja sam, i tylko siebie mogę winić za ewentualną porażkę.

Wymaga, i uczy zarazem, ogromnego samozaparcia, dyscypliny i dobrej organizacji. Często mówię żartobliwie, że pracuję na pół etatu, bo jeśli zliczyć godziny spędzane miesięcznie na basenie to tak to mniej więcej wygląda. Wstaję tuż po 5.00 , już o 6.00 jestem w wodzie, po południu kolejny trening , do tego dochodzi szkoła i nauka, której w klasach licealnych jest już naprawdę sporo. Ogarnięcie tego wszystkiego kosztuje sporo wyrzeczeń. Ale cóż, taka jest cena sukcesu. Bez ciężkiej pracy wyników być nie może. I jeszcze jedno: cierpliwość. Pływanie jest jednym z nielicznych sportów, w którym wyniki nie przychodzą od razu. Czasami trzeba na nie czekać latami.

Największe marzenie?

Chyba jak każdego sportowca: medal olimpijski J

Załoga swimportalu życzy kaliskiej sekcji dynamicznego rozwoju, a zawodnikom spełnienia ich sportowych marzeń!

 

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This