Paulina & Paulina

Paulina Nogaj, najlepsza polska delfinistka młodego pokolenia. Przez wielu nazywana „następczynią Ani Dowgiert”. Zdolna i ambitna zawodniczka opowiada nam o przygotowaniach do swoich drugich już MŚ juniorów oraz o tym, że jej największym celem w nowym sezonie jest… ciężko trenować!

Anna Czarnacka Paulina, gratulujemy Ci wypełnienia normy kwalifikacyjnej na MŚw  Juniorów, cel został osiągnięty?

Paulina Nogaj Tak! Udało się. Już w zeszłe wakacje wiedziałam, że chcę się dostać na te zawody i zrobię wszystko, żeby wypełnić minimum. Był to cel, który wybrałam na ten rok przygotowań. Razem z trenerem podjęliśmy decyzję, że przed Mistrzostwami Polski Seniorów, zarówno zimowymi jak i letnimi oraz przed Zimowymi MP Juniorów nie zrobimy tzw. „odpuszczenia”, do jakiego przywykłam, i pozostałam w mocnym treningu, szykując formę właśnie na OOM w lipcu. I jak widać, było warto.

A.Cz. Sądząc po uzyskanym wyniku w eliminacjach już rano próbowałaś wypływać minimum. Nie udało się. Była chwila zwątpienia? Pojawił się stres przez finałami?

P.N. Szczerze mówiąc, nie. Wiadomo, stres jest przed każdym wyścigiem, ponieważ zawsze chcę wypaść jak najlepiej, ale myślę, że jest to naturalne. Faktycznie próbowałam wypełnić minimum już rano, ale liczyłam się z tym, że niekoniecznie musi się udać i będę mieć jeszcze jedną szansę popołudniu. Jednak chwili zwątpienia po starcie nie było, byłam jedynie zła na siebie, że zabrakło mi tylko tych 0,08 sekundy i byłoby „z głowy”. Chodziłam i marudziłam (znajomi i trener chyba mogą potwierdzić :), że mogłam szybciej skoczyć, szybciej dopłynąć czy zrobić jeden ruch więcej pod wodą. Trener Bauer zapewniał mnie, że jestem przygotowana dobrze, że popołudniu pływa się lepiej, a ja muszę tylko wskoczyć do wody i to przepłynąć. I w to wierzyłam. Po prostu nie dopuszczałam do siebie myśli, że może się nie udać. Tak więc na finałach wzięłam się z garść, wiedziałam na co zwrócić uwagę podczas startu i jakoś poszło.

 

A.Cz. Kobieca reprezentacja na Mistrzostwa Świata jest dość uboga Gdybyś miała taką moc, która pozwalałaby Ci dołączyć jedną zawodniczkę do kadry, którą koleżankę byś wybrała?

P.N. Jak ja bym chciała mieć taką moc… Oczywiście byłaby to Fryta (pozdrawiam i całuję!). Nie spotkałam wcześniej osoby z tak wielkimi marzeniami i zapałem do ich spełniania. Poza tym Natalia zawsze najlepiej potrafi mnie zmotywować, wspierać lub pocieszać w trudnych chwilach. Naprawdę to najbardziej pozytywna osóbka jaką znam. Akurat w trójkę (ja, Paulina Piechota i Natalia) byłyśmy prawie miesiąc razem w pokoju rok temu w Olsztynie na obozie przed MEJ w Dordrechcie i po prostu nie mogłyśmy się rozstać, i mam nadzieję że Fryta dotrzyma obietnicy i nas odwiedzi w Olsztynie w tym roku 🙂

 

A.Cz. Obecnie jesteś zawodniczką SMS Wrocław. Przeprowadziłaś się tu z rodzinnego Radomia. Jak przeprowadzka zmieniła Twoje życie?

P.N. Tylko dodam, że trenuję we wrocławskim SMS-ie, ale nadal pozostaję zawodniczką Wodnika Radom. Wrocław leży prawie 350km od Radomia i przeprowadzka do własnego mieszkania (z moimi kochanymi współlokatorkami – Magdą i Oliwią) była oczywiście dużą zmianą i wyzwaniem, ale świetnie dajemy sobie radę. Jeśli chodzi o treningi też jestem bardzo zadowolona, więc jestem pewna, że ta zmiana wyjdzie mi na dobre.

A.Cz. Dlaczego wybrałaś właśnie Wrocław?

P.N. Głównym powodem, dla którego w ogóle postanowiłam zmienić klub był brak 50-metrowego basenu i grupy treningowej u mnie w Radomiu, ponieważ zeszły rok trenowałam praktycznie sama, ścigając się jedynie z czasem. Wrocław wybrałam właśnie ze względu na bardzo mocną ekipę i na trenerów. Zresztą już od dawna mnie tam „ciągnęło”. Z trenerem Bauerem współpracowałam już od 2013 roku przed MŚJ w Dubaju i od razu widać było efekty – w Dubaju pobiłam rekord Polski 15-latek na 100m delfinem. Potem „trafiałam” na tego trenera na paru innych wyjazdach i za każdym razem wychodziło mi to na dobre, więc wiedziałam, że to będzie po prostu najlepszy wybór.

 

A.Cz. Kto jest obecnie Twoim trenerem?  Z jakimi zawodnikami trenujesz na co dzień?

P.N. Moimi trenerami są Adam Rzeczkowski i Kazimierz Bauer (których serdecznie pozdrawiam! :). W Śląsku są trzy grupy treningowe – długi dystans, średni i sprint. Ja trenuję w tej ostatniej i jest to bardzo mocna grupa. Są tu m.in. Ania Dowgiert, Jasiek Hołub, Oskar Krupecki czy Nikola Petryka, także naprawdę na treningach jest kogo gonić 🙂

 

A.Cz. Skończyła się OOM wszyscy (no prawie wszyscy) rozjechali się do domów, mają teraz wakacje. Nie żal Ci tego, że Ciebie to omija?

P.N. Nigdy w życiu! Nawet nie wyobrażałam sobie innych wakacji. Jestem tu, gdzie chciałam być i robię to co kocham, czyli głównie pływam, jem i śpię hehe. Teraz jesteśmy na Słowenii, gdzie mamy też sporo atrakcji, więc to nie jest tak, że jedynie pracujemy.

 

A.Cz. Przebywasz w tej chwili na zgrupowaniu w Słowenii. Jakie macie warunki do treningów?

P.N. Pływamy na odkrytym basenie, więc mam nadzieję że jak wrócimy będziemy wyglądać jak czekoladki. Pogoda jest różna, w zeszłym tygodniu temperatura sięgała nawet 39°C, w tym mieliśmy już parę treningów w deszczu. Mamy 4 bardzo liczne grupy treningowe, największą żabkarzy hehe. Ja trenuję w sprincie (z Pawłem i Michałem z trenerem Troszczyńskim), druga to Paulina i Karol u trenera Grabysy, trzecia Kuba, Damian i Patryk z trenerem Zalewskim i czwartą tworzy Jacek ze swoim trenerem Szajnickim. Treningi na razie są dosyć ciężkie, ale panuje super atmosfera. Jedynym minusem jest chyba to, że mam opalony czepek w połowie czoła i się ze mnie śmieją. A co do samej Słowenii, nie miałam pojęcia że jest to tak piękny kraj.

 

A.Cz. Nie mogę Cię nie zapytać o cele jakie stawiasz przed sobą w kontekście MŚ juniorów?;) Minuta na 100 delfinem będzie złamana?:)

P.N. Będą to już drugie moje MŚJ i będę od siebie wymagać dużo więcej, niż w Dubaju, gdzie startowałam jako jedna z najmłodszych. Złamana minuta byłaby miłym zakończeniem sezonu, jednak na pewno nie będzie łatwo tego zrobić. Na razie jednak wolę się skupić na tym, żeby na każdym treningu dawać z siebie wszystko i poprawiać błędy, których wciąż u mnie sporo, a jak wyjdzie to zobaczymy. Z trenerem Troszczyńskim super mi się trenuje, więc jestem dobrej myśli.

 

A.Cz. Planujesz jakiś wypoczynek po powrocie z Singapuru?

P.N. No tak, może ze trzy dni 🙂 Już na początku września wracam do Wrocławia i od razu biorę się do ciężkiej pracy. 9 września wylatujemy na obóz do Hiszpanii, więc będę mieć troszkę dłuższe wakacje chociaż od szkoły:)

 

A.Cz. Teraz żyjesz zapewne MŚ w Singapurze. Nie zmienia to faktu,  że czeka nas rok olimpijski. Jakie są Twoje plany w związku z tym?

P.N. Plany jak co roku – trenować ciężko i robić co w mojej mocy, żeby się dalej rozwijać. Występ na olimpiadzie to wiadomo marzenie każdego sportowca i będę robić wszystko, żeby je spełnić.

 

Cała załoga swimportal.pl kibicuje Ci i życzy powodzenia!

Anna Czarnacka

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This