Asia Janiczek, Ania Kozłowska, Kamila Kunka, Asia Szczepanik – „Kwartet z Oświęcimia”. Cztery zawodniczki urodzone w tym samym-96 roku, wszystkie utytułowane, posiadające na swoich kontach medale Mistrzostw Polski Seniorów, wszystkie piękne, zdolne i ambitne.

 

Można o Was powiedzieć „Kwartet z Oświęcimia” choć z Oświęcimia żadna z Was nie pochodzi…

Asia Szczepanik: Ja pochodzę ze Śremu z woj. Wielkopolskiego, w Oświęcimiu pływałam całe liceum, czyli 3 lata.

Kamila Kunka: Pochodzę z Góry Kalwarii, tu zaczynałam pływać, tu znajduje się mój pierwszy klub. Do Oświęcimia trafiłam w trzeciej klasie gimnazjum, po dwóch latach pływania w piaseczyńskim GOSiRze.

Ania Kozłowska: Pochodzę z Bydgoszczy, trenowałam tam od pierwszej klasy szkoły podstawowej. W Oświęcimiu spędziłam dwa lata.

Asia Janiczek: Mieszkam w Oświęcimiu od 5-tego roku życia , ale urodziłam się w Tarnowskich górach więc pochodzę ze Śląska . W Oświęcimiu pływam od początku , zaczynałam w pierwszej klasie podstawówki . Dla Unii Oświęcim pływam od gimnazjum czyli 6 lat 🙂

 

Zastanawiam się dlaczego zdecydowałyście się te kilka lat temu właśnie na Oświęcim? Ania i Asia Szczepanik mają do domu ponad 350km, Kamila pochodzi z okolic stolicy- nie brakuje tu klubów, jest SMS… Asia Janiczek mogłaby wybrać choćby Katowice…?

Asia Janiczek: W moim przypadku wybranie szkoły w Oświęcimiu nie było trudnym zadaniem , ponieważ mieszkam tutaj i skoro zaczynałam trenować tutaj to nie miałby sensu przenosić się gdzie indziej- dalej od domu skoro szkołę i basen miałam pod nosem 🙂

Asia Szczepanik: Ja zdecydowałam się na Oświęcim chyba głównie dlatego, że podczas zgrupowania do Mistrzostw Europy Juniorów w Antwerpii, trenowałam u Marka Dorywalskiego, czyli mojego przyszłego trenera w liceum. Dogadywałam się z nim i bardzo pasowały mi jego treningi, które już na MEJu dały efekty. Namówiła mnie też po części koleżanka, z którą później mieszkałam w pokoju w internacie.

Ania Kozłowska: Oświęcim jako jedyny SMS w Polsce dawał mi możliwość trenowania w barwach klubowych Bydgoszczy. Zależało mi na tym ponieważ miałyśmy z dziewczynami dobry skład w sztafecie. Rozmyślałam też nad innymi miejscowościami, ale z Oświęcimia znałam trenerów i większość osób.

Kamila Kunka: Brak grupy treningowej i zawirowania w zarządzie klubu z Piaseczna zmusiły mnie do zmiany miejsca szkolenia. Wybrałam Oświęcim, ponieważ zawsze marzyłam o byciu częścią tak dużego, zgranego i wspierającego się zespołu, jakim od zawsze wydawała mi się oświęcimska UNIA. Poza tym szkoła, basen, internat – wszystko to razem fantastycznie funkcjonowało – jak jeden zdrowy organizm. I mimo to, że szkoła była tak odległa od domu, miałam przeczucie, że to w końcu będzie to czego szukam.

 

Mieszkałyście przez te lata razem w Internacie?

Asia Janiczek:  Ja mieszkam obok szkoły i internatu więc mieszkałam w domu 🙂

Asia Szczepanik: Po części tak! Z Kamilą przez 2,5 roku w internacie i ponad rok w pokoju, z Anią w internacie przez 1,5 roku, ponieważ przyszła dopiero w drugiej klasie. Z Asią Janiczek praktycznie na każdych zawodach w pokoju, bo ona mieszka na stałe w Oświęcimiu.

Ania Kozłowska: Przez te dwa lata miałam trzy współlokatorki. Na pierwsze półrocze klasy 2 zgrałam się z Miriam Podlewską, (którą chciałbym pozdrowić). Jednak Miriam wróciła do Poznania. Później mieszkałam z młodszą dziewczyną, a przez ostatnią klasę dzieliłam pokój z Kamilą.

Kamila Kunka: W internacie ja byłam najdłużej – od 3. klasy gimnazjum, Asia Szczepanik dołączyła rok później, a Ania Kozłowska jeszcze rok po niej. Asia Janiczek jednak była tu dla nas gospodarzem. Jest z Oświęcimia, dlatego nie miała konieczności mieszkania w internacie.

 

Jak byście opisały w skrócie swoje życie w Oświęcimiu? Traktowałyście to miejsce jak dom czy jedynie ośrodek treningowy? Koledzy i koleżanki z grupy treningowej to jedynie rywale i sparingpartnerzy czy przyjaciele i rodzina?

Asia Janiczek:  Mieszkam w Oświęcimiu więc to miejsce traktowałam jak dom . Jako ośrodek treningowy również , bo większość czasu spędziłam na basenie i w szkole . Nigdy nie mogłam patrzeć na ekipę z Oświęcimia jako na rywali . Każdy pracował na swój sukces osobno ale i każdy wpływał na sukces kolegi czy koleżanki z grupy . Razem tworzyliśmy atmosferę treningu , więc niektórych traktowałam jako przyjaciół a resztę jako znajomych z basenu i ze szkoły 🙂

Kamila Kunka: Przebywając większość cześć roku poza domem, jednak naturalną rzeczą staje się, że osoby, z którymi się trenuje, chodzi do szkoły, mieszka w internacie stają się nam bardzo bliskie. Z pewnością taka więź istniała także w naszym przypadku. Również trenerzy, nauczyciele byli osobami, na których mogliśmy polegać i im zaufać, to oni poniekąd za nas odpowiadali i wychowywali jak rodzice, bo niestety decydując się na „wyprowadzkę” z domu musieliśmy się liczyć z tym, że rodziców juz z nami nie będzie, że trzeba się będzie nauczyć odpowiedzialności i radzenia sobie samemu w każdych sytuacjach.

Ania Kozłowska: Życie w Oświęcimiu było monotonne, bo to mała miejscowość i niewiele jest miejsc, w które można by było uciec od codzienności. Więc traktowałam to jako ośrodek treningowy, a do domu wracałam jak najczęściej się dało i na jak najdłużej. Jak to w licznych grupach, nie da się wszystkich lubić. Starałam się być uprzejma dla wszystkich, ale oczywiście, że przyjaźnie też tam powstały. Całuski dla Anki Całki.

Asia Szczepanik: U mnie się to zmieniało, bywało ciężko, ale będę bardzo dobrze wspominała te 3 lata;) Trochę trzeba było traktować Oświęcim jako dom, ponieważ zdarzało się, że nie byłam 3 miesiące w tym prawdziwym domu. A jeśli chodzi o znajomych, to z niektórymi przyjaźnie, a niektórzy to po prostu bardzo dobrzy koledzy i koleżanki, ale nigdy rywale. Nie mogliśmy nimi być, walczyliśmy razem podczas Ligi SMS dla naszej szkoły i wtedy właśnie pokazywaliśmy, że jesteśmy rodziną.

 

Sprawdźmy jak dobrze się znacie;) Co Wasze koleżanki kupiłyby w pierwszej kolejności, gdyby wygrały milion w totolotka?:)

Kamila Kunka: Ania Kozłowska na pewno wykupiłaby całą najnowszą kolekcję bielizny od Victoria’s Secret, Asia Szczepanik, hmm…może jakąś wyspę w Polinezji, za to Asia Janiczek wydaje mi się, że przeznaczyłaby pieniądze na podróżowanie po świecie. Ja pewnie w szale ekscytacji wydałabym wszystkie pieniądze na sportowe buty.

Asia Szczepanik: Ja to nieraz podejmowałam próbę wygrania takiej sumki w Lotto, ale JESZCZE mi się nie udało 😉 Myślę, że przeznaczyłabym takie pieniądze na podróż do Stanów Zjednoczonych i wakacje na Malediwach, które mi się marzą od dawna.
Asia Janiczek to na pewno wydałaby dużą część tych pieniędzy na jakieś pyszności (m.in. czekoladę)- no, myślę, że razem ze mnąJ
Kamila pewnie na buty, a Ania.. kurczę, tutaj to nie wiem, nie przychodzi mi nic do głowy.

Ania Kozłowska:  Zacznę od Kamili, popędziłaby do markowych sklepów i kupowałaby najlepsze ciuchy oraz wykupiłaby całą kolekcję Warszawskiej Lali. Asia Janiczek, sądzę że stawiałaby na buty, spędzenie wspaniałego  czasu z chłopakiem i sądzę że parę groszy też by zaoszczędziła. Aśka Szczepanik, ona wydałaby wszystko na jedzenie, chociaż na szczęście nie widać po niej kompletnie tego ile je 😀

Asia Janiczek: Ja wydałabym milion na prezenty dla bliskich w pierwszej kolejności. 
Myślę , że Asia Szczepanik zrobiłaby zapas słodyczy na całe życie 🙂 , Kamila pewnie zrobiłaby największe zakupy w centrum handlowym 🙂 a Ania kupiłaby taki pakiet internetu i smsów , że mogłaby korzystać z tego w dzień i w nocy :). Razem pewnie poszłybyśmy na drogą imprezę i wydałybyśmy większość pieniędzy 😀

 

Asia Janiczek i Ania są sprinterkami. Kamila potrafi popłynąć wszystko kraulem- od setki aż do 1500, koronnym dystansem Asi Szczepanik jest natomiast 200 delfinem. Domyślam się, że trenowałyście u różnych trenerów, w różnych grupach treningowych?

Asia Janiczek: Ja z Asią Sz. trenowałam u Marka Dorywalskiego . Grupa liczyła 13 osób .

Asia Szczepanik: …  jednak w bezpośrednim przygotowaniu często jedna miała całkowicie inny trening niż druga.

Ania Kozłowska: A ja trenowałam z Kamilą u trenera Piotra Woźnickiego.

Kamila Kunka: … Co może się wydawać dziwnym połączeniem – długi dystans kraulowy (w moim przypadku) chociażby ze sprintem grzbietowym (w przypadku Ani), to jednak trener Piotr bardzo umiejętnie potrafił prowadzić treningi w taki sposób, żeby wszystkich jak najlepiej przygotować i aby nikt ma tym nie tracił.

 

Czy przygotowania do matury utrudniały Wam przygotowania do Mistrzostw Polski Seniorów?

Ania Kozłowska: Opuszczałyśmy treningi, wychodziłyśmy szybciej z wody na dodatkowe lekcje, więc matury jakiś wpływ miały na moje wyniki na MPS.

Asia Szczepanik: w moim przypadku nie za bardzo, jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę;) 2 tygodnie przed zaczęły się przygotowania pełną parą do matury. Jednak tak naprawdę liczy się praca przez całe 3 lata.

Kamila Kunka: Jasnym było juz od początku roku to, że trzeba będzie odpuścić kilka treningów w tygodniu na rzecz nauki – dodatkowych lekcji w szkole, prywatnych korepetycji w internacie. Jeśli tylko odpowiednio dobrze podeszło się do sytuacji, to nie było większego problemu z pogodzeniem tych dwóch rzeczy. W moim przypadku odpadały 2 treningi w tygodniu, lecz w okresie mocniejszych treningów często nawet sama upominałam się u trenera o jeszcze kilka kilometrów extra, wiec nie traciłam z metrażu aż tak dużo. Powiem więcej, nawet mnie to bardziej motywowało do spięcia się i pacy na pełnych obrotach, bo wiedziałam jak cenny był czas w tamtym okresie i że trzeba było wykorzystywać go do maksimum.

Asia Janiczek:  Ja myślę , że jeśli ktoś chce się przygotować dobrze do matury i do mistrzostw to po prostu to zrobi. Na pewno jest trudniej jeśli ktoś rzeczywiście się przykłada do nauki.

 

Odebrałyście już świadectwa dojrzałości. Nadszedł moment, aby wybrać Uczelnię Wyższą, co  i gdzie postanowiłyście studiować?

Ania Kozłowska:  Przyznaję się bez żadnego wstydu że należę do grupy osób, którym nie udało się zaliczyć matury z matematyki, pozdrowienia dla innych do zobaczenia w sierpniu! Chciałabym dostać się na AHG w Krakowie.

Asia Szczepanik: Ja zdecydowałam się na Politechnikę we Wrocławiu na wydział Informatyki i Zarządzania

Kamila Kunka: Wybrałam krakowską AGH.

Asia Janiczek: Idę na studia zaoczne do Chorzowa . Kierunek turystyka i rekreacja w Wyższej Szkole Bankowej .

 

Wiecie już jakie kluby będziecie reprezentować od września?

Asia Szczepanik: Moim klubem będzie WKS Śląsk Wrocław.

Kamila Kunka: AGH Kraków.

Asia Janiczek:  Moje pływanie stoi pod znakiem zapytania ,więc na razie nie znam na nie odpowiedzi 🙂

Ania Kozłowska:  Tak jak powiedziałam chciałabym się dostać na AGH w Krakowie i tam też trenować. Jednakże moje zdrowie na chwile obecną nie pozwala mi na to.

 

Czego Wam będzie najbardziej brakować po wyjeździe z Oświęcimia?

Ania Kozłowska: Czasu spędzonego z Anką Całką…

Kamila Kunka: Całej panującej tam atmosfery. Zawsze się tęskni za tym co było, za przeszłością, dobrymi wspomnieniami, ludźmi, którzy tam mieszkają… Oczywiście będzie brakować też magicznych rączek pana Marka Frączka, wybornego poczucia humoru trenera Woźnickiego i schabu soute na obiady

Asia Janiczek: Niektórych osób i atmosfery treningowej 🙂

Asia Szczepanik: Najbardziej chyba atmosfery na treningach, którą tworzyłyśmy razem z Asią Janiczek i naszymi sparingpartnerami, no i dziewczyńskich pogaduszek w szatni.

  

Zdobyłyście wspólnie niezliczoną ilość medali w sztafetach Mistrzostw Polski (zarówno juniorów jak i seniorów). Zgrana ekipa to podstawa dobrej sztafety?

Ania Kozłowska: Sądzę że tak, lepiej się pływa w sztafecie mając w świadomości że płyniesz z dziewczynami równie dobrymi jak Ty sama.

Asia Szczepanik: Zaufanie, dobra atmosfera i mnóstwo śmiechu to podstawa dobrej sztafety, a u nas tego nie brakowało, szczególnie ostatniego.

Kamila Kunka: Wiadomo, że aby zdobywać medale w sztafetach (tak jak było w naszym przypadku) konieczna była ciężka praca na treningach, bo sama zgrana ekipa nie wystarczy. Możemy kogoś bardzo lubić i tworzyć znakomity team, ale jednak to nie wszystko. Oczywiście pływanie w sztafetach pomaga większości zawodnikom osiągać znakomite rezultaty i wznieść się na wyżyny swoich możliwości, bo wtedy nie pływa się już dla siebie, ale dla drużyny, a wtedy też działa motywująca presja. Moj przypadek to idealny przykład – obie życiówki na 200 kraulem zarówno na krótkim i długim basenie są właśnie z pierwszej zmiany sztafetowej i czuję, że powtórzenie takich wyników indywidualnie będzie naprawdę ciężkim orzechem do zgryzienia.

Asia Janiczek: Nie każdy musi się kochać , ale do sztafety bardzo ważna jest zgrana czwórka . Trzeba być przede wszystkim przygotowanym psychicznie ,a w tym zawodnicy muszą sobie pomagać 🙂

 

Kto pełnił funkcję Kapitana sztafety? Zawsze uśmiechnięta i wesoła Asia Szczepanik, wiecznie skoncentrowana Ania Kozłowska, Najwyższa (najsilniejsza) 😉 Asia Janiczek czy może spokojna i opanowana Kamila Kunka?

Ania Kozłowska: Chciałabym tutaj wspomnieć że nie byłam, ani nie jestem wiecznie skoncentrowana. Być może do startu podchodziłam bardziej skupiona niż inni,  ale nie jestem taka na co dzień. Moje zdanie na temat kapitana sztafety jest takie, że nie ma takiej osoby. Każda z nas wie co ja będzie czekać za kilka minut, wie to co jest do zyskania jak i też do stracenia. Mamy za sobą ponad 10 lat trenowania, wiemy same jak nastawić się przed startem. Dla mnie nie było kogoś takiego jak Kapitan Sztafety.

Asia Janiczek:  Nigdy się nad tym nie zastanawiałam , bo w sztafecie nie ma osoby słabszej i mocniejszej . Wszystkie dajemy tyle samo wkładu , więc każda jest w sztafecie równa 🙂 . Może my miałyśmy cztery kapitanki 🙂

Asia Szczepanik: Wydaje mi się, że kapitana nie było, wszystkie się nawzajem motywowałyśmy.

Kamila Kunka: Nigdy nie było żadnego kapitana w sztafetach. Każda czuła się mocna i pewna siebie, motywowałyśmy się nawzajem na rożne sposoby, ale zawsze dla każdej z nas cel był ten sam – ZWYCIĘSTWO!

 

Ania, powodzenia na maturze! Cały swimportal.pl trzyma kciuki za matmę!

Asia Janiczek, życzymy Ci, żeby Twoje pływanie przestało „stać pod znakiem zapytania”, a obok Twoich wyników pojawiały się same wykrzykniki!

Kamila, Asia Szczepanik, powodzenia w nowych klubach w nowym sezonie!

Wszystkie w wieku juniorskim brałyście udział w imprezach międzynarodowych. Przyszedł czas na kwalifikacje seniorskie. Być może za Waszą sprawą już w przyszłym roku powiększy się (w stosunku do bieżącego roku) kobieca kadra na Uniwersjadę – czego Wam bardzo życzę! PS. Asia Sz. I niech zrobią tą Uniwersjadę na Malediwach 😉

{gallery}stories/oswiecim{/gallery}

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This