Fot.: Mariusz Mikołajewski

Chociaż wyczynowo pożegnały się z pływaniem już jakiś czas temu, jak same twierdzą nadal są uzależnione od chloru i nie potrafią bez niego żyć!

Magda Olszewska, Joanna Budzis, Kasia i Olga Ptasińskie, po latach postanowiły znowu wspólnie wystartować w zawodach, co przyniosło im rekord Polski w sztafecie 4x50m stylem dowolnym w kategorii Masters.

Zapraszam do wywiadu z dziewczynami, którym pływanie dało nie tylko setki medali, ale także, albo przede wszystkim – siebie – przyjaciół na całe życie!

 Jak długo już się znacie? Pamiętacie kiedy i w jakich okolicznościach się poznałyście? (Pytanie oczywiście nie dotyczy Olgi i Kasi, które są siostrami i znają się od „zawsze”)

 Asia Budzis: Ile to już lat! Pamiętam, że ja zaczynałam jako konkurencja z BUKSu, więc relacje były troszeczkę inne! Rywalizacja była, ale już w piątej klasie zaczęłyśmy się częściej widywać na zawodach i zaraz po tym szybko narodziła się przyjaźń.

Pływanie w Warszawie było o tyle fajne, że w zasadzie nie czuło się tych podziałów na kluby, jadąc na MP byliśmy jedną wielką warszawską drużyną, a wspólne obozy w Puławach i Ustrzykach pomagały nam budować ducha tej drużyny. Było śmiesznie.

 Kasia Ptasińska: Mam wrażenie, że znamy się od zawsze (w przypadku Olgi mam nie tylko wrażenie…).

W rzeczywistości od podstawówki. Z Madzią poznałam się na Polonii gdzie w 2 klasie uczyłyśmy się pływać, później trafiłyśmy do jednej klasy. Asia trenowała w BUKS’ie, w klubie z którym zawsze rywalizowaliśmy jako Polonia. Jesteśmy z tego samego rocznika. Spotykałyśmy się na zawodach, a ponieważ pływałyśmy podobne konkurencje to siłą rzeczy spędzałyśmy trochę czasu ze sobą przed startem.
Teraz nie wyobrażam sobie, by tej trójki miało nie być w moim życiu.

Olga Ptasińska: Zarówno Asię jak i Madzię poznałam przez Kasię. Są to jej dwie najbliższe przyjaciółki. Co więcej – Magda przyjaźni się z moją przyjaciółką, z którą w liceum dzieliły pokój w internacie, gdy trenowały pięciobój nowoczesny.

 Magda Olszewska: Z Kasią poznałyśmy się podczas naboru do Polonii. Była to chyba 2 klasa podstawówki. Udało nam się dostać do jednej klasy pływackiej. Od tamtej pory siedziałyśmy w jednej ławce aż do 2 klasy gimnazjum, kiedy zdecydowałam się na zmianę dyscypliny. Olga jest siostrą Kasi, również trenowała w Polonii w starszym roczniku, więc  naturalnie trzymałyśmy się razem. Jeśli chodzi o Asię to poznałyśmy się na zawodach. Asia na początku pływała w Buksie – w klubie, z którym najbardziej rywalizowaliśmy. Paradoks był  taki, że nie tylko rywalizowaliśmy najbardziej, ale również przyjaźniliśmy się mocno. Wyjeżdżaliśmy na wspólne zgrupowania. Myślę, że znamy się wszystkie już około 15 lat.

 W międzyczasie Magda przestała trenować pływanie i poświęciła się innej dyscyplinie jaką jest pięciobój nowoczesny, Olga skończyła pływać, ukończyła studia, poświęciła się karierze naukowej, Kasia zmieniła barwy klubowe na AZS AWF Warszawa, a Asia podjęła studia w USA. Jak mimo wszystko udało Wam się utrzymać przyjacielskie relacje?

Kasia Ptasińska: Jeśli chodzi o Olgę to raczej oczywiste. Jeszcze do niedawna mieszkałyśmy pod jednym dachem, dobrze się dogadujemy, więc z utrzymaniem przyjacielskich relacji nie mamy problemu.
Madzia pod koniec gimnazjum przeniosła się do Łomianek, co wydawało się końcem świata. Rzadko się widywałyśmy, ale kontakt utrzymywałyśmy praktycznie cały czas. Dużo nas łączy. W końcu wspólnie przechodziłyśmy przez czasy podstawówki i gimnazjum. Pierwsze obozy, mistrzostwa, wyjazdy. Przeżyć to wszystko to było wyzwanie! Incydenty wspominamy do dziś!
Asia jest moją bratnią duszą. Spędziłyśmy ze sobą bardzo dużo czasu na zgrupowaniach, wyjazdach kadrowych i zawodach. Znam ją od początku mojej ‘kariery’. W wodzie zawsze rywalizowałyśmy, ale poza byłyśmy (jesteśmy) praktycznie nierozłączne. Bardzo dobrze się rozumiemy. Wspólnie przechodziłyśmy przez najcięższe obozy, gdzie kryzys pojawiał się praktycznie codziennie. Wspierałyśmy się wzajemnie w chwilach największego zwątpienia. To wszystko miało wpływ na nasze relacje i to jak dobrze się rozumiemy.  Wyjazd Asi do USA ograniczył nasz kontakt do rozmów na Skype, co też nie było proste przez różnicę czasu. Straty nadrabiałyśmy, kiedy wracała do Polski na wakacje czy święta, wtedy w ciągu kilku dni trzeba było nadrobić ostatnie pół roku.

 

Asia Budzis: To faktycznie niesamowite, że nawet jeżeli ktoś kończy pływać albo gdzieś emigruje, to ta więź po prostu się utrzymuje. Oczywiście kontakt nie jest taki częsty, ale potem widzisz się z taką osobą po roku nieobecności i czujesz, jakby nic się nie zmieniło, tyle was łączy… Ja będąc w Stanach urwałam praktycznie kontakt z większością moich znajomych, bo każdy miał coś innego do roboty. Najlepsze jest jednak to, że po powrocie wszystko wróciło, tak jakby czas się zatrzymał – tylko nie wiedzieć skąd przybyło lat i doświadczeń. Wydaje mi się, że Kasia jest spoiwem tej naszej czwórki, taką osobą, która zawsze wie co słychać po drugiej stronie i to też dzięki niej utrzymały się te relacje!

 Magda Olszewska: Nasi trenerzy bardzo dbali o to, abyśmy byli jedną, wielką drużyną. Od najmłodszych lat łączyło nas bardzo wiele. Sport, nauka, wspólne problemy, pierwsze miłości, porażki i sukcesy. Wspomnienia są tak silne, że ciężko byłoby zbudować takie solidne fundamenty z kimś innym. Wiadomo że każda z nas ma również inne grono znajomych, przyjaciół poznanych na studiach czy w pracy, jednak nasza więź jest bardzo silna. Jeśli coś się dzieje w moim życiu dobrego lub złego zawsze pierwsze informacje wędrują do nich. W dobie faceeboka naprawdę nie jest problemem utrzymać kontakt, nawet jeśli ktoś jest za oceanem. Potrzeba tylko dobrych chęci z obu stron.   

 Olga Ptasińska: Pływanie jest dyscypliną sportu, która wymaga wielu wyrzeczeń i poświęcenia ogromnej ilości czasu, siły i emocji. Jest też bardzo wyjątkowym sportem gdyż na indywidualny wynik pracuje się tak naprawdę w grupie, pływając nierzadko w 8 osób na torze. Dzielenie pasji, wspólne przeżywanie ciężkich chwil na treningach i sukcesów lub porażek na zawodach bardzo zbliża ludzi. W ten sposób powstają niecodzienne, duże, ale i hermetyczne grupy przyjaciół, składające się z osób w różnym wieku, których łączy pewien „pływacki” styl życia, powiedziałabym nawet „pływacki” sposób myślenia. Bez wątpienia są to przyjaźnie na całe życie, na których jakość nie mają wpływu ani odległość, ani czas.

  Wiem, że bez względu na to, czy startowałyście w Akademickich zawodach czy w kategorii Masters, na trybunach pojawiali się inni, byli zawodnicy-pływacy, aby Wam kibicować! Mogę pokusić się o stwierdzenie, że pływanie zapewnia mocne fundamenty przyjaźniom na całe życie?

 Olga Ptasińska: Zdecydowanie tak!

  Asia Budzis: Nawet teraz dostaję ciarek! Cóż za fantastyczne uczucie znowu startować w tym samym gronie przyjaciół! Najfajniejsze jest to, że przypominasz sobie jak ci sami znajomi wyglądali stojąc za słupkami i oczekując na start 10 lat temu… a teraz niektórych nie mogłam rozpoznać! Pływakiem jest się przez całe życie…

 Magda Olszewska: Odnoszę wrażenie, że za tym wszystkim stoją trenerzy. Oni zaszczepili w nas tą wielką przynależność do drużyny, która trwa do dzisiaj.

 Kasia Ptasińska: Zdecydowanie tak! 16 lat spędziłam w wodzie. Większość moich znajomych to pływacy. Ciężka praca jaką wykonywaliśmy na treningach scementowała nasze znajomości. Od zawsze czuliśmy się jak drużyna. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu na basenie, w szkole, na obozach. Dobrze się dogadujemy. Teraz mimo tego, że już nie trenujemy wyczynowo, dalej jesteśmy drużyną. 

 Wasza klubowa koleżanka Marta Sadomska-Majchrzak, z którą miałam okazję przeprowadzać swój pierwszy wywiad dla swimportal.pl, przyznała (podobnie jak Asia przed momentem), że „pływakiem  jest się do końca życia”. Zgadzacie się z nią?

 Magda Olszewska: Zdecydowanie zgodzę się z Martą. Mimo, że przez 8 lat trenowałam pięciobój nowoczesny (w którym jedną z konkurencji również jest pływanie) i to właśnie w tej dyscyplinie osiągałam największe sukcesy, to po zakończeniu kariery zawodniczej zostałam w pływaniu, a przecież miałam jeszcze 4 inne do wyboru!

 Asia Budzis: Jasna sprawa! Ja do niedawna nie miałam innych znajomych niż ci z pływania! Osobiście uważam, że przez to jak wymagającym sportem jest pływanie, trenowanie ma olbrzymi wpływ na rozwój twojej osobowości. Co za tym idzie, wszyscy którzy towarzyszą ci w tej podróży stają się również nieodłączną częścią twojego życia. Są ci bliscy, mają podobny system wartości. To, co spajało nas za młodu, teraz przekłada się na więzi w dorosłym życiu, taka „tożsamość pływaka”.

 Kasia Ptasińska: Pływanie narzuca specyficzny styl życia. Trzeba poświęcić dużo czasu na treningi, dzięki czemu spędza się mnóstwo czasu z innymi ludźmi, którzy przyjmują bardzo podobny sposób bycia. Jak to w drużynie bywa,  pewne zachowania są powtarzalne, mamy podobne poczucie humoru, każdy jest inny, ale mamy sporo punktów wspólnych. Pływanie nas wychowało. Myślę, że nawet za 20 lat jeśli pójdę na basen będę ślinić okularki, puszczać kółka pod wodą, pływając grzbietem będę podciągać się na linie i przez 5 minut po wejściu na słupek zastanawiać się jak zimna jest woda i czy na pewno chcę do niej wskoczyć. Tak! Pływakiem jest się do końca życia.

Olga Ptasińska: Ten sport wywiera ogromny wpływ na nasz rozwój fizyczny, emocjonalny, a nawet naszą sylwetkę, która jest bardzo charakterystyczna. Tak jak mówiłam wcześniej, pływaków łączy, pewien właściwy im styl bycia i sposób postrzegania świata. Zdecydowanie pływakiem jest się do końca życia!

 Pewnie dlatego pływanie jest obecne w Waszym życiu do dzisiaj?!

 Olga Ptasińska: Pomimo, że przestałam trenować pływanie pod koniec liceum, przez cały okres trwania studiów ten sport mi towarzyszył. Wcześniej brałam udział w zawodach akademickich, obecnie jestem trenerem Legii Warszawa. Pasja do sportu widoczna jest także w tematyce pisanej przeze mnie pracy doktorskiej, która dotyczy m.in. zależności między sposobem odżywiania, a starzeniem się mięśni.

 Magda Olszewska: Na razie nic nie wskazuje na to żebym na dłużej wyszła z pływalni. Aktualnie pracuję w szkole podstawowej (na Polonii), którą razem z Kasią kończyłyśmy, więc jest to dla mnie duże przeżycie nabierać doświadczenia przy trenerach, którzy kiedyś byli moimi trenerami. Poza tym pracuje ze starszymi rocznikami w klubie UKS Ostrobramska i rozwijam swoją szkółkę pływania dla maluchów” Akademia Młodych talentów”.  

 Kasia Ptasińska: Pływanie cały czas jest obecne w moim życiu. Sama raczej rzadko wchodzę do wody, ale na co dzień uczę pływać. Spędzam na basenie więcej czasu niż kiedy trenowałam. A zawsze myślałam, że to nie możliwe.

Asia Budzis: Sportowcom bardzo ciężko jest zakończyć karierę z własnej woli, nigdy się nie wie czy to już dobry moment na rozpoczęcie „normalnego życia”. Pozostanie przy tej pasji, ale przybranie roli trenera, instruktora, mastera, czy psychologa sportu to taka nowa forma tej naszej pasji do pływania. Tak jakby ten chlor nas uzależnił i teraz nie można bez tego żyć 😉

Nie mogę nie zapytać Was o Wasz wspaniały występ w sztafecie 4x50m stylem dowolnym podczas Otwartych Mistrzostw Warszawy w kategorii Masters. We wspomnianym wyścigu ustanowiłyście nowy rekord Polski. Skąd pomysł na start w tej imprezie? Do tej pory nie startowałyście w kategorii Masters!

 Olga Ptasińska: Na pomysł wpadła Kasia, to ona nas zebrała, przekonała i zmobilizowała.

 Magda Olszewska: Na ten świetny pomysł wpadła Kasia. Trzy tygodnie temu napisała do nas „Ej dziewczyny startujemy za 3 tygodnie w sztafecie, jest rekord Polski do pobicia”!

Muszę przyznać, że na początku przeraził mnie ten pomysł, ale presja grupy rozwiała moje wątpliwości.

 Kasia Ptasińska: Tak, to był mój pomysł! Lubię wyzwania. Stwierdziłam, że to ciekawe doświadczenie sprawdzić jak szybko jestem w stanie popłynąć nie trenując od dwóch lat. Planowałam wystartować w Zimowych Mistrzostwach Polski Masters w Gliwicach, niestety musiałam wycofać się ze startów. Na 3 tygodnie przed zawodami w Warszawie wpadłam na pomysł, że fajnie byłoby wystawić sztafetę. Wprawdzie w takim składzie nigdy wcześniej nie pływałyśmy, ale wiedziałam, że przy okazji tego startu będzie dużo zabawy. O godzinie 23’00 postanowiłam poinformować dziewczyny, że nie mają wyboru i każda z nich musi przepłynąć jeden basen kraulem, bo bijemy rekord Polski. Nie obyło się bez stresu, ale udało się. Popłynęłyśmy znacznie lepiej niż przypuszczałyśmy. Bardzo dobrze się przy tym bawiłyśmy.

 Asia Budzis: A to dopiero początek! Kasia postawiła nas przed faktem dokonanym. Postawiła cel i ciężko było nam się wykręcić, teraz jesteśmy zmotywowane. Poprawimy jeszcze ten rekord! To były moje pierwsze zawody masters i muszę przyznać, że bardzo spodobało mi się to wyzwanie. Jestem pod wrażeniem fantastycznej atmosfery tych zawodów. Pasja unosiła się w powietrzu, ci ludzie robią to z miłości do sportu, a każdy z nich ma własne standardy, które chce poprawiać. To jest właśnie prawdziwa satysfakcja z uprawiania sportu. Wydaje mi się, że młodzi zawodnicy powinni oglądać takie zawody i uczyć się, że w pływaniu chodzi o coś więcej niż medale…

 Miłość do wspólnej pasji i wieloletnia przyjaźń okazała się receptą na sukces?

 Olga Ptasińska: Na pewno. Nie bez znaczenia było też nasze doświadczenie i potrzeba prowadzenia aktywnego stylu życia, wywodząca się z pływania. Dzięki temu, byłyśmy w niezłej formie, która pomimo długiego braku kontaktu z wodą, pozwoliła nam osiągnąć sukces.

 Asia Budzis: Oczywiście! Ile było śmiechu przed startem! I wszystkie narzekały jakie te kostiumy są niewygodne! Haha 😉

 Kasia Ptasińska: Każda z nas ma inny stosunek do pływania. Ciężko mi odpowiedzieć jak reszta ekipy, ale ja mam ogromny sentyment i gdybym mogła, to dalej bym trenowała. W obliczu wyzwania wieloletnia przyjaźń z pewnością ułatwiła mi namówienie dziewczyn do powrotu na basen.

Magda Olszewska: Myślę, że wszystko naraz oraz wielkie serce do walki i kolejna okazja do wspólnie spędzonego czasu. 

 To musi być niezwykłe uczucie, znów, po latach zrobić razem coś wielkiego!

 Asia Budzis: Ciężko to opisać. Wszystkie fajne wspomnienia powróciły!

 Kasia Ptasińska: Przed zawodami nie do końca byłyśmy pewne czego się spodziewać. Po zawodach i po tym, jak udało nam się poprawić RP o 15 sekund cieszyłyśmy się jak dzieci. Cudowne uczucie. Wspomnienia wróciły i chyba nakręciły nas do dalszego działania.

 Olga Ptasińska: Przyniosło to nam mnóstwo frajdy i radości. Dla mnie był to pierwszy ustanowiony rekord Polski w mojej pływackiej karierze…

 A tak z „ręką na sercu” kiedy ostatni raz wchodziłyście do wody przed tymi zawodami?:)

 Olga Ptasińska: Pomysł zrodził się trzy tygodnie przed zawodami i dokładnie tyle czasu trwały nasze przygotowania

 Kasia Ptasińska: Z ręką na sercu, w momencie kiedy wpadłam w nocy na pomysł wystartowania na zawodach, umówiłyśmy się na wspólny ‘trening’. Pierwszy i ostatni. Zaraz po nim Madzia się rozchorowała i dostała antybiotyk. Asia zamiast wody wolała siłownie, a ja z Olgą byłyśmy w wodzie (ciężko to nazwać pływaniem) może ze 4 razy w przeciągu 3 tygodni przed zawodami w Warszawie.

 Magda Olszewska: Wstyd się przyznać, ale w wirze codziennych obowiązków naprawdę jest niewiele czasu na trening dla siebie. Przed startem zrobiłyśmy jeden wspólny trening na którym oczywiście było więcej plotkowania niż pływania.
Uczucie świetne. Niby miało być wszystko na luzie, ale muszę przyznać, że brakowało mi tej pozytywnej adrenaliny, którą czułam przed startem

 Asia Budzis: Mnie zmotywowali zawodnicy Legii… na letnim obozie. Mówiąc szczerze nadal nie mogę pokonać niechęci przed zimną wodą… kiedyś zaczynając trening zawsze wskakiwałam do wody ostatnia, a w Pittsburghu trenerzy wciąż powtarzali tylko „Polish queen, get in…” Teraz chyba trzeba będzie potrenować do Letnich Masterów.

 No właśnie! Planujecie koleje wspólne starty?

 Magda Olszewska: Pewnie będzie to kolejny „spontan”. Mi już po głowie chodzą jakieś kolejne zawody. Najlepiej wyjazdowe.

 Olga Ptasińska: Oczywiście, ten start wzbudził w nas na nowo chęć do pływania i udziału w zawodach

 Asia Budzis: Letnie Mistrzostwa Masters!

 Kasia Ptasińska: Na chwilę obecną pływanie zostało odkopane z ‘dna szafy’ i na nowo mam ochotę się nim pobawić. Planów co do startów jeszcze nie ma. Może będą to następne zawody w kalendarzu, a może poczekamy kolejne kilka lat na następną sztafetę. Pożyjemy zobaczymy.

 Kiedyś Wszystkie byłyście Zawodniczkami Polonii Warszawa, dzisiaj reprezentujecie Legię. Dość ciekawy „transfer” 🙂

 Magda Olszewska: Ja już ten transfer poczyniłam wcześniej, ponieważ Pięciobój Nowoczesny trenowałam w Legii. Teraz nie liczą się barwy tylko to, że jesteśmy wszyscy razem, dobrze się bawimy, rywalizujemy, kibicujemy, możemy dawać przykład swoim zawodnikom. Mimo to nie wyobrażam sobie reprezentować innych barw niż reszta teamu.

 Olga Ptasińska: Kasia i ja jesteśmy trenerkami Legii Warszawa, więc był to dla nas naturalny wybór. Asia wspiera zawodników naszego klubu jako psycholog, także Madzia nie miała wyboru.

 Asia Budzis:  Po długich negocjacjach w końcu dałyśmy im szansę…  To w końcu ludzie tworzą drużynę!

 Kasia Ptasińska: Szeregi Legii Warszawa Masters zasilają w 80% byli zawodnicy Polonii. Jak wspominałam wcześniej to właśnie jest ta drużyna, która razem dorastała i teraz mimo tego, że nie spotyka się codziennie na treningach to trzyma się razem… 

Historia zatoczyła koło i znów spotykamy się na… basenie 🙂

Wypowiedz się:

O autorze

Powiązane wpisy

Shares
Share This